Data: 12.12.2007 o 12:25 Kategoria: Internet
Przedsiębiorca musi dowieść, że klient nie ma racji

Okres przed­świą­teczny to czas, kiedy przed­się­biorcy prze­ści­gają się między sobą w walce o klienta. Promocja goni promocję, a kon­su­menci zde­cy­do­wa­nie chętniej robią zakupy, nie zwra­ca­jąc uwagi na rze­czy­wi­ste zalety bądź wady danego towaru.

- Ko­rzy­sta­jąc z takiej promocji kupiłem w dużej sieci han­dlo­wej nowy te­le­wi­zor LCD. W sklepie obraz był bardzo dobrej jakości. Po in­sta­la­cji od­bior­nika TV w domu był już zupełnie inny. Jak do­wie­dzia­łem się później, obraz emi­to­wany w sklepie po­cho­dził z bardzo wysokiej jakości płyt DVD, minął już czas do jego zwrotu i teraz nie mogę już nic zrobić — tłumaczy pan Jakub, nasz czy­tel­nik z Warszawy.

Prezent pod choinkę

Za kil­ka­na­ście dni będzie inaczej. 21 grudnia 2007 r. wchodzi w życie ustawa o prze­ciw­dzia­ła­niu nie­uczci­wym prak­ty­kom rynkowym. Jej pod­sta­wo­wym za­ło­że­niem jest ochrona go­spo­dar­czych i eko­no­micz­nych in­te­re­sów kon­su­men­tów przed nie­uczci­wymi prak­ty­kami ryn­ko­wymi przedsiębiorców.

Zgodnie z nowymi prze­pi­sami praktyka handlowa jest nie­uczciwa, jeżeli jest sprzeczna z dobrymi oby­cza­jami i w sposób istotny znie­kształca lub może znie­kształ­cać za­cho­wa­nie rynkowe prze­cięt­nego kon­su­menta w trakcie lub po zawarciu umowy. Za nie­uczciwą praktykę rynkową uznaje się w szcze­gól­no­ści przekazy in­for­ma­cyjne wpro­wa­dza­jące w błąd oraz agre­sywną praktykę rynkową.

Klient nie musi udowadniać

- Zgła­szają się do nas osoby, które dopiero w trakcie naszej porady uzyskują in­for­ma­cje, że towar przez nich za­ku­piony nie zawiera wska­zy­wa­nych przez przed­się­biorcę walorów. W dodatku jest kil­ka­krot­nie droższy od towarów o po­dob­nych cechach — wyjaśnia Alek­san­dra Frączek, prawnik z Fe­de­ra­cji Konsumentów.

Dodaje, że sprze­dawca chroni się przed swoją od­po­wie­dzial­no­ścią, za­miesz­cza­jąc klauzule, że reklama czy ogło­sze­nie nie jest ofertą w ro­zu­mie­niu kodeksu cywilnego.

W myśl nowych przepi– sów ciężar dowodu przed sądem został prze­rzu­cony z kon­su­menta na przed­się­biorcę. Oznacza to, że to nie kon­su­ment będzie musiał dowodzić, że przed­się­biorca nie ustrzegł się wad, że nie za­nie­chał swoich obo­wiąz­ków. Od 21 grudnia to przed­się­biorca będzie zo­bli­go­wany dowodzić swojej niewinności.

- To rozwiąza– nie zde­cy­do­wa­nie zwiększy ochronę kon­su­menta — mówi dr Ar­ka­diusz Michalak z Kan­ce­la­rii Soł­ty­siń­ski, Kawecki & Szlęzak.

- Z reguły kon­su­men­towi jest trudno udo­wod­nić, że dana praktyka wpro­wa­dza go w błąd — mówi Izabela Szewczyk, radca prezesa w de­par­ta­men­cie polityki kon­su­menc­kiej w Urzędzie Ochrony Kon­ku­ren­cji i Konsumentów.

- Do­dat­kowo jest on narażony na po­no­sze­nie kosztów zwią­za­nych z pod­stę­po­wa­niem do­wo­do­wym, na przykład z przed­sta­wie­niem spe­cja­li­stycz­nej eks­per­tyzy — dodaje.

Większa ochrona

- Prze­nie­sie­nie ciężaru dowodu jest słuszne i ułatwi kon­su­men­tom ko­rzy­sta­nie z in­stru­men­tów ochron­nych prze­wi­dzia­nych w ustawie. Może jednak być zachętą do wno­sze­nia bez­za­sad­nych powództw — mówi Paweł Podrecki, adwokat w Kan­ce­la­rii Prawnej Traple, Konarski, Podrecki.

- Kon­su­ment może żądać za­nie­cha­nia praktyki, usu­nię­cia jej skutków, złożenia oświad­cze­nia w od­po­wied­niej treści i formie, na­pra­wie­nia wy­rzą­dzo­nej szkody na zasadach ogólnych. W szcze­gól­no­ści może domagać się unie­waż­nie­nia umowy z obo­wiąz­kiem wza­jem­nego zwrotu świadczeń oraz zwrotu przez przed­się­biorcę kosztów zwią­za­nych z nabyciem produktu, a także za­są­dze­nia pie­nię­dzy na cel spo­łeczny związany ze wspie­ra­niem kultury polskiej, ochroną dzie­dzic­twa na­ro­do­wego lub ochroną kon­su­men­tów — dodaje Paweł Podrecki adwokat, spe­cja­li­zu­jący się w prawie konsumenckim.

NIE­UCZCIWE PRAKTYKI

Do zachowań wpro­wa­dza­ją­cych klienta w błąd ustawa zalicza:

  • rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji
  • zatajenie istotnych informacji o produkcie
  • posługiwanie się certyfikatem lub znakiem jakości, nie mając do tego uprawnienia
  • stosowanie reklam przynęt
  • posługiwanie się kryptoreklamą

Łukasz Sobiech

lukasz.sobiech@infor.pl

Źródło: www.gazetaprawna.pl

Tagi:
  • http://sobek.pl Łukasz Sobek

    Po­cze­kamy, zo­ba­czymy. Na pewno firmy mają więcej pie­nię­dzy aby udo­wad­niać, że nie wpro­wa­dziły klienta w błąd, więc roz­wią­za­nie wydaje się być dobre ze strony ku­pu­ją­cego, z drugiej strony do­mnie­ma­nie nie­win­no­ści czyba odchodzi w za­po­mnie­nie. Sądze, że będzie niezły raban :)

  • http://sobek.pl Łukasz Sobek

    Po­cze­kamy, zo­ba­czymy. Na pewno firmy mają więcej pie­nię­dzy aby udo­wad­niać, że nie wpro­wa­dziły klienta w błąd, więc roz­wią­za­nie wydaje się być dobre ze strony ku­pu­ją­cego, z drugiej strony do­mnie­ma­nie nie­win­no­ści czyba odchodzi w za­po­mnie­nie. Sądze, że będzie niezły raban :)

  • Marek

    Miałem przy­jem­ność uczest­ni­czyć w me­dia­cjach przed miejskim rzecz­ni­kiem kon­su­men­tów, gdzie gwałt na prze­pi­sach ustawy o szcze­gól­nych wa­run­kach sprze­daży kon­su­menc­kiej, na zdrowym rozsądku to była co­dzien­ność. Tak ze strony klientów, tak ze strony osoby pro­wa­dzą­cej mediacje — sobie akurat nie mam nic do zarzucenia ;-)

    Po pierwsze: przed­się­biorca nie jest wrogiem klienta. Przed­się­biorca zdaje sobie sprawę z kosztów udzie­le­nia nie­praw­dzi­wej informacji.

    Po drugie: klienci nie udzie­lają pre­cy­zyj­nych in­for­ma­cji lub udzie­lają in­for­ma­cji nie­praw­dzi­wych, po to, by dany zakup mieć jak naj­szyb­ciej z głowy lub opierają się na bardzo su­biek­tyw­nych, nie­mie­rzal­nych lub nie­po­rów­ny­wal­nych do­świad­cze­niach. (Np. ja widzę, że ten obraz nie jest taki ostry jak na te­le­wi­zo­rze szwagra)

    Po trzecie: szybkie i sprawne roz­pa­trze­nie re­kla­ma­cji klienta, „zro­bie­nie mu dobrze” to świetna reklama.


    Przed­się­biorca nie jest od udo­wad­nia­nia że nie jest wiel­błą­dem. Przed­się­biorca jest od za­ra­bia­nia pie­nię­dzy. Handlu, pro­duk­cji, świad­cze­nia usług. Jeśli klient czuje się po­krzyw­dzony i ma racje — jest w stanie dojść swoich praw po­le­ga­jąc na dzi­siej­szym prawie. Takie roz­wią­za­nie to tylko uła­twie­nie dla krzykaczy.

  • Marek

    Miałem przy­jem­ność uczest­ni­czyć w me­dia­cjach przed miejskim rzecz­ni­kiem kon­su­men­tów, gdzie gwałt na prze­pi­sach ustawy o szcze­gól­nych wa­run­kach sprze­daży kon­su­menc­kiej, na zdrowym rozsądku to była co­dzien­ność. Tak ze strony klientów, tak ze strony osoby pro­wa­dzą­cej mediacje — sobie akurat nie mam nic do zarzucenia ;-)

    Po pierwsze: przed­się­biorca nie jest wrogiem klienta. Przed­się­biorca zdaje sobie sprawę z kosztów udzie­le­nia nie­praw­dzi­wej informacji.

    Po drugie: klienci nie udzie­lają pre­cy­zyj­nych in­for­ma­cji lub udzie­lają in­for­ma­cji nie­praw­dzi­wych, po to, by dany zakup mieć jak naj­szyb­ciej z głowy lub opierają się na bardzo su­biek­tyw­nych, nie­mie­rzal­nych lub nie­po­rów­ny­wal­nych do­świad­cze­niach. (Np. ja widzę, że ten obraz nie jest taki ostry jak na te­le­wi­zo­rze szwagra)

    Po trzecie: szybkie i sprawne roz­pa­trze­nie re­kla­ma­cji klienta, „zro­bie­nie mu dobrze” to świetna reklama.


    Przed­się­biorca nie jest od udo­wad­nia­nia że nie jest wiel­błą­dem. Przed­się­biorca jest od za­ra­bia­nia pie­nię­dzy. Handlu, pro­duk­cji, świad­cze­nia usług. Jeśli klient czuje się po­krzyw­dzony i ma racje — jest w stanie dojść swoich praw po­le­ga­jąc na dzi­siej­szym prawie. Takie roz­wią­za­nie to tylko uła­twie­nie dla krzykaczy.