Z I’m a PC na I’m a Mac w jeden dzień

hi__i__m_a_mac____by_copypaster

Już chyba domyślacie się o czym będzie ten wpis :) Tak tak, zmieniłem obóz z PC na Apple i w niniejszym wpisie opiszę jak wyglądała u mnie migracja z Windows na Mac OS X + krótka mini recenzja sprzętu na jakim będę z niego korzystał (MBA). Do tej pory z systemem Apple miałem do czynienia sporadycznie, więc można śmiało napisać iż migrowałem nie będąc świadomym co będę musiał zmieniać w swoich dotychczasowych przyzwyczajeniach.   

Zanim kupiłem laptopa kupiłem podręcznik, jako, że chciałem porządnie przysiąść do tematu. Jednak tak się złożyło, że książka przyszła parę dni później niż sprzęt ;) Musiałem truć znajomym via jabber aby trochę mi pomogli przy różnych pomniejszych kwestiach. Szczególne podziękowania należą się Maxwebowi który mnie namawiał na Maka od X czasu i któremu to prześlę fakturę pocztą ;) oraz Irkowi Dobrkowi który zajmuje się serwisem Maków i poratował mnie szczegółowymi poradami odnośnie sprzętu i systemu (jak ktoś ma do naprawy Maka to polecam jego usługi tel. 501193100). Teraz mam już podręcznik. Do wielu rzeczy już doszedłem ale też jest w nim kilka ciekawych i ważnych kwestii. Na pewno warto kupić :)

Więc przyszła ta chwila, odpalam laptopa i po paru sekundach system wita mnie wyborem języka i klawiatury. W następnym kroku pojawić się może wielu osobom problem. Musimy wybrać domyślną sieć. Nie da się tego kroku ominąć jeśli Airport wykryje sieci WiFi w okolicy. Jeśli akurat nie macie w domu żadnej a Wasz sąsiad ma, i w dodatku zabezpieczoną to musicie się do niego przejść lub iść w pole i spróbować instalacji jeszcze raz ;) Trochę to dziwne no ale Apple chyba doszło do wniosku, że w dzisiejszych czasach każdy ma WiFi i tyle.

Mam Macbook Air. Sprzęt jest ze stycznia 2009, więc domyślnie miał 10.5.5. Po pierwszym odpaleniu czekało mnie więc około 600MB aktualizacji i dwa restarty systemu.

Co do restartowania i uruchamiania systemu, mnie jako użytkownika Windows czekała miła niespodzianka. Ja myślałem, że system się jeszcze zamyka a on się już uruchamiał ;) Osoby przyzwyczajone do BIOSów i tych wspaniałych komend przed startem systemu będą zawiedzeni.

Usypianie, czyli odpowiednik Windowsowskiej hibernacji działa R E W E L A C Y J N I E. Trwa to 1s i już :) Oj to mi się podoba.

… na kolejnych stronach dalsza część wpisu …

Ok, system się zaktualizował i jest gotowy do pracy … ? Nie do końca. Nie jest to już jak w przypadku Windowsa kompletna golizna, gdzie nic się nie da zrobić bez godzinnego wgrywania różnych aplikacji itd. ale też nie spełniał w 100% moich oczekiwań, więc przyszedł czas na szukanie zamienników i nowych aplikacji.

Miałem akurat pecha bo mój sprzęt miał zainstalowane iLife ’08 a nie najnowsze iLife ’09 oraz nie ma w ogóle pakietu iWork. Póki co zamiast iWorka korzystam z darmowego OpenOffice-a.

Pierwszym przyzwyczajeniem, które daje się we znaki z Windowsa jest notoryczne wciskanie klawisza Command zamiast prawego ALT-a a to dlatego, że Command jest zaraz przy spacji. Teraz miałem dylemat … albo się przyzwyczaić … albo mapować te dwa klawisze co też uczyniłem. Ogólnie już w samym systemie można zmapować te klawisze, ale jednak tyczyć się to będzie zarówno prawej jak i lewej strony, a nie o to mi chodziło, więc zacząłem szukać odpowiedniej aplikacji. Zanim trafiłem na właściwą, przetestowałem 3, ale w końcu mi się udało. KeyRemap4Macbook idealnie się do tego sprawdził.

Kolejna kwestia to domyślnie wyłączone podwójne puknięcie w touchpadzie jako kliknięcie. Raz, dwa włączyłem to w panelu … i po pół godzinie jednak wyłączyłem. U mnie lepiej się jednak sprawdza klawisz.

Zamykanie aplikacji też może nam sprawić kłopot. Przyzwyczajeni do tego iż kliknięcie na X zamyka program jest zgubne, bo póki nie wyłączymy aplikacji przez menu albo skrótem to nie jest ona zamykana lecz tylko minimalizowana do DOCK-a.

Jako, że laptop służy mi głównie do Internetu przychodzi czas na wybór przeglądarki. Problemu nie ma (o ile nie korzystamy domyślnie z IE ;)), bo większość przeglądarek ma swoje wersje na Maka. Ja, jako zagorzały zwolennik Firefoxa, postąpiłem przewrotnie i postanowiłem przerzucić się na Safari :) Potrzebne mi były głównie dwie wtyczki: od zakładek i bloker reklam. O ile z zakładkami sobie szybko poradziłem za pomocą Foxmarks o tyle z blokerem reklam nie było tak różowo. Adblocker pod Safari jest bardzo ubogi w opcje i wszystkie filtry trzeba ręcznie wpisywać :/ Po jakimś czasie udało mi się znaleźć idealną wtyczkę PithHelmet … niestety 10$, jakoś przeżyję ;). Problem mam niestety z zarządzaniem WordPressem, Safari automatycznie powiększa zdjęcia w edytorze graficznym i nie do końca działa panel zarządzania linkami. Może to wkrótce poprawią.

Przyszedł czas na pomniejsze aplikacje, usprawniające system i dodające poszukiwane przeze mnie opcje.

Na pierwszy rzut poszedł klient Dropboxa, Skype, Google Notifier, VLC. I zatrzymajmy się na tym ostatnim. Filmy. Tu miałem problem, ponieważ nie istnieją wersje moich ulubionych programów do tego. Domyślnie wgrałem więc VNC ale trafiłem na bardzo ciekawy projekt PYM Player, o ile będzie stabilny zagości u mnie na dłużej.

A co z Jabberem czy GG? Jako drugiego klienta mam PSI ale co raz częściej używam wbudowanego iChat-a. Nie obsługuje on chyba standardowo GG ale jako, że korzystam z jabster.pl jako jabbera z obsługą transportu gg, wcale mi to nie przeszkadza aby chatować z ggadówcami :)

Co mi bardzo podpadło to brak obsługi plików .rar domyślnie przez system. Tu miałem problem, ponieważ Google niewiele mi powiedziało, ale jakoś udało się w końcu trafić na darmową wersję StuffIt Expander 2009, która póki co sprawdza się znakomicie.

Co jeszcze? Polecam zestaw mini aplikacji zespołu coconut, a więc coconutBattery (do analizy stanu baterii), coconutIdentityCard (jeśli chcemy sprawdzić kiedy i gdzie nasz laptop został wyprodukowany), coconutWiFi (prosty menadżer sieci WiFi).

Czas przyszedł na widgety. Tu jeszcze nie mam jakiś konkretnych pomysłów co by umieścić … oprócz iStat Pro ze stajni islayer.com do monitorowania parametrów laptopa. Myślałem też o iStat Menu ale po paru godzinach jednak wywaliłem bo po co dublować funkcjonalność to raz a po drugie po co dociążać niepotrzebnie RAM.

I to by było na tyle jeśli chodzi o pierwsze wrażenia z pracy na nowym systemie. Wg mnie każdy może bez problemu przesiąść się na nowy system w jeden dzień.

Póki co jedynym problemem dla wielu z Was może się jedynie okazać brak konkretnych specjalistycznych programów, które nie mają odpowiedników pod Mac OS X. Jeśli jednak planujecie zakup Maka z wyższej półki typu Mac Pro czy MBP to nic nie stoi na przeszkodzie abyście takie aplikacje uruchamiali w trybie wirtualizacji. Warto przesiąść się na Maka :)

Sprzęt

Myślałem o kupnie MB alu ale akurat trafiła mi się okazja na zakup MBA w cenie MB. Polecam aukcje dlcomputers. Reklama darmowa bo bardzo jestem zadowolony z przebiegu transakcji i ogólnych wrażeń z zakupu w tej firmie :)

Ekran – Co do matrycy MB vs MBA to jest to KOLOSALNA różnica na korzyść MBA. Minimalne refleksy i lepsza jakość obrazu. Czas pracy: 6h dokumenty 5h filmy 4h WiFi czyli całkiem przyzwoicie :)

Obudowa – Jest oczywiście aluminowa. Nie wiem czy to do końca dobry wybór. Nie pracujcie na tym z zegarkiem na ręku czy na kolanach jak macie na spodniach jakieś ćwieki ;) Mam MBA dwa dni a już nie wiem skąd jakieś ryski ciachnąłem na brzegach co mnie strasznie wku#@% bo z natury jestem estetą ;) Wolalłbym chyba obudowę z tytanu ;) Ale ogólne wrażenia wizualne jak najbardziej ok.

Głośność pracy – … jaka głośność :) Laptopa w ogóle nie słychać :) Po zapoznaniu się wcześniej z recenzją na notebookcheck.pl myślałem, że będzie inaczej a tu miła niespodzianka.

Temperatura pracy – Tu muszę potwierdzić, laptop trochę grzeje w kolana :) W sam raz na zimne wieczory ;) Ale temeperatura bez przesady, procesor 55-60C a przy przeglądaniu stron www itd. nawet 45-50C, więc źle nie jest.

Podsumowanie

maclogo_thumb

Maka nie kupiłem dla „lansu” a głównie dla samego systemu operacyjnego. Jestem zwolennikiem minimalizmu i chcę poświęcać jak najmniej czasu na rzeczy zbędne. Niestety MS Windows należy do systememów absorbujących i czas i pieniądze, stąd od dłuższego czasu kołatała mi się myśl aby zmienić system.

Na Linuxa jestem za leniwy ;) Kwestia dostrajania systemu, problemów sprzętowych i potem śledzenie co zrobiłem nie tak to nie dla mnie (to nie jest kwestia, że nie potrafię ale jak mam na to marnować parę godzin to wole te godziny zaoszczędzić i poświęcić je na coś produktywnego) … stąd wybór padł na Mac OS X. Wybór ułatwił mi też mój profil zawodowy, który nie wymaga specjalistycznych aplikacji dedykowany w 99,999999% Windowsowi. Jedynie musiałem zrezygnować z Corela na rzecz … i tu jeszcze nie mam odpowiedniego typu ;) Mam na oku Inkscape ale nie wiem czy to do końca „to”.

Tym samym rozpoczynam na blogu nową kategorię wpisów, poświęconych stricto Makom i Apple.