Data: 1.3.2010 o 9:13 Kategoria: Inne
CorelDRAW  Graphics Suite X5

Całkiem niedawno na stronie in­ter­ne­to­wej firmy Corel pojawiła się in­for­ma­cja o wydaniu naj­now­szej wersji fla­go­wego produktu tej firmy, pakietu Co­rel­DRAW, ozna­czo­nej symbolem X5. Oczy­wi­ście pod „polskim” adresem serwisu Corela możemy poczytać jedynie o starszej wersji (domyślny adres www.corel.com/pl trzeba zamienić na /us), co jest typowe dla naszego kraju. Jednakże, po wejściu do eu­ro­pej­skiego Corel Store rze­czy­wi­ście możemy zakupić „X5”. O róż­ni­cach w cenie – trochę niżej. Co nowego oferuje nam Corel?

W zakładce „What’s New” pre­zen­ta­cji programu na ame­ry­kań­skiej wersji strony in­ter­ne­to­wej wy­szcze­gól­niono kilka ele­men­tów, z których dla grafika-webmastera, za którego się uważam, naj­waż­niej­sze wydają się:

  • wbudowany organizer treści (ciekawa sprawa, czyżby w końcu odpowiedź na Adobe Bridge?)
  • przebudowane zarządzanie kolorem (wydaje się, że Corel troszkę bardziej zaczął szanować RGB)
  • ulepszony Corel PowerTRACE.

Oso­bi­ście po­sta­no­wi­łem nie ulegać zbytnio pięknym hasełkom (bo o no­wo­ściach i zmianach można poczytać o wiele więcej na ame­ry­kań­skiej stronie Corela) i po prostu zabrałem się do przy­kła­do­wego, prostego projektu strony in­ter­ne­to­wej. Po kilku go­dzi­nach pracy z Co­rel­DRAW, czyli z pod­sta­wo­wym ele­men­tem pakietu, mogę po­wie­dzieć, że zmiany są jak naj­bar­dziej po­zy­tywne, jednak wpro­wa­dzono je przy­naj­mniej o dwie edycje za późno (chętnie zo­ba­czył­bym je już w wersji X3). Naj­bar­dziej po­zy­tyw­nie za­sko­czyły mnie:

  • pixel view, czyli możliwość przybliżenia projektu w taki sposób, aby widoczne były poszczególne piksele
  • (prawie) „czysty” eksport, który wciąż najlepiej udaje się z formatem GIF, a obrazki JPEG niestety tak, jak w poprzednich wersjach pakietu posiadają denerwującą obwódkę dookoła obrazu (i nie, nie chodzi mi o anty-aliasing)
  • paleta RGB raz wybrana, zostaje główną paletą projektu we wszystkich funkcjach
  • wartości heksadecymalne w definicjach kolorów.

Chcia­łoby się krzyknąć „w końcu!”, jednak tak różowo nie jest. Program jest dość za­so­bo­żerny i na moim sprzęcie (Athlon X2 2,9GHz, 4GB RAM, Win7 64bit) mo­men­tami dostaje czkawki podczas więk­szych prze­kształ­ceń, a przy mniej skom­pli­ko­wa­nych opcjach daje się odczuć „ciężar” apli­ka­cji przez odrobinę wol­niej­sze reakcje na klik­nię­cia w ikonki.

Na koniec słowo o cenach. Nie znam jeszcze ofi­cjal­nej ceny pakietu w Polsce, jednak przez ame­ry­kań­ski Corel Store można zakupić wersję download z dwu­let­nim ubez­pie­cze­niem (ok. $8) za niecałe $540 z do­li­czo­nym po­dat­kiem. Jest to pełna wersja ko­mer­cyjna, a z (miłych) do­świad­czeń z Corel Store wiem, że na e-mail do­sta­jemy piękny ra­chu­ne­czek, który raczej „przej­dzie” ewen­tu­alną kontrolę w firmie. Na­wią­zuję tutaj do pro­ble­mów z zakupami pro­duk­tów Adobe bez­po­śred­nio z ich sklepu z USA – w przy­padku Corela nigdy o takowych pro­ble­mach nie sły­sza­łem. Kilka miesięcy temu sko­rzy­sta­łem wręcz z gwa­ran­cji zwrotu pie­nię­dzy (wtedy nie spodobał mi się Paint Shop Pro X2) i nikogo nie in­te­re­so­wało, czy mieszkam w Polsce, w Stanach, czy w Turk­me­ni­sta­nie. Niestety, cena podana na stronie głównej nie zawiera VAT, i mimo moż­li­wo­ści sko­rzy­sta­nia z kuponu na 10% zniżki (np. TECHBARGS10 za­czerp­nię­tego z serwisu www.techbargains.com), wychodzi troszkę drożej niż na pierwszy rzut oka. Niemniej jednak, oferta jest ciekawa biorąc pod uwagę fakt, iż praw­dziwy szok prze­ży­jemy klikając po Corel Store w wydaniu eu­ro­pej­skim. Naj­now­szy pakiet Corela kosztuje tam przeszło 700… euro! Ko­men­tarz wydaje się zbyteczny.

Oczy­wi­ście możecie w każdej chwili sa­mo­dziel­nie wyrobić sobie zdanie o pakiecie Corela ścią­ga­jąc trial z ame­ry­kań­skiej wersji strony firmy. Od siebie mogę dodać, że gro­ma­dząc w skar­bonce fundusze na Pho­to­shopa CS5 mam zamiar po­rząd­nie prze­te­sto­wać Co­rel­DRAW X5 (jak równieź Xarę Xtreme 6, na którą czekam ze znie­cier­pli­wie­niem) i choć Corel raczej po­zo­sta­nie w tyle za Adobe jeśli chodzi o pro­jek­to­wa­nie na potrzeby In­ter­netu, to ja oso­bi­ście rozważę zmianę planów za­ku­po­wych. Szcze­gól­nie, że przy­jem­niej pracuje mi się w wersji anglojęzycznej.

Autorem wpisu jest Miłosz „Sponsi” Wojaczek, tekst powstał dzięki współ­pracy z Miłoszem Wo­jacz­kiem. Miłosz jest na­uczy­cie­lem i lektorem j. an­giel­skiego i informatyki.

Tagi: adobe, corel, design, grafika