Karty widoczne powyżej służą do restartowania globalnej sieci internetowej w wypadku, „gdyby Ziemię dotknął kataklizm”. Jest ich siedem, a najbliższą posiada mieszkaniec Czech. W razie gdyby świata dotknęła katastrofa, posiadacze kart, którzy mieszkają w Wielkiej Brytanii, USA, Burkina Faso, Trynidadzie i Tobago, Kanadzie, Chinach i Czechach, zbierają się w amerykańskiej bazie i resetują internet.
W przypadku kataklizmu, zniszczeniu mógłby ulec DNSSEC, system bezpieczeństwa nazw domen. Nie moglibyśmy sprawdzić, czy dany adres prowadzi do właściwej strony. Każda karta zawiera tylko element szyfru i nawet, jeśli ktoś próbowałby zmusić właściciela do oddania klucza, to nic by mu to nie dało. Pojedynczy egzemplarz jest bezużyteczny. Brzmi, jak scenariusz filmu sensacyjnego, prawda?
[ź] gizmodo.pl
Tagi: Internet, restart Piszę tutaj, bo lubię świat nowych technologii. Przy okazji nabieram umiejętności pisarskich, więc łącze przyjemne z pożytecznym. Życzę Wam, abyście również mieli taką możliwość.