Data: 8.12.2010 o 17:32 Kategoria: Internet
4chan atakuje przeciwników WikiLeaks

Po pu­bli­ka­cji przez serwis Wi­ki­Le­aks tajnych depesz prze­sy­ła­nych pomiędzy USA a innymi krajami, za­ostrzył się konflikt tegoż projektu z różnymi or­ga­ni­za­cjami oraz ame­ry­kań­skim rządem. Kil­ka­na­ście pod­mio­tów po­sta­no­wiło wymówić firmie Wi­ki­Le­aks swoje usługi. Użyt­kow­nicy forum 4chan po­sta­no­wili zemścić się za te czyny i za­ata­ko­wać nie­któ­rych z „wrogów” Wi­ki­Le­aks.

Na pierwszy ogień poszła witryna firmy Ma­ster­Card. Ano­ni­mowi hakerzy z 4chan‘a po­sta­no­wili za­blo­ko­wać stronę www firmy po tym, jak jej szef zabronił do­ko­ny­wa­nia płat­no­ści w obrębie usług Ma­ster­Card na stronach na­le­żą­cych do Wi­ki­Le­aks; tym samym Wi­ki­Le­aks nie mogła otrzy­my­wać pie­nię­dzy od do­na­to­rów, z których to pie­nię­dzy utrzy­my­wane były w pewnym stopniu serwery firmy.

Strona główna mastercard.com „leży”

Bez więk­szego problemu przed atakami typu DDoS bronią się jak na razie firmy PayPal (jedynym efektem działań hakerów jest za­blo­ko­wa­nie fir­mo­wego bloga) oraz Post­Fi­nance. Po tyłku dostało się także stronie rządowej Szwecji, która rano zniknęła z sieci na kilka godzin. Ko­lej­nymi celami „Ano­ni­mo­wych” mają być EveryDNS.net, Visa i Amazon. Ama­zo­nowi oberwie się za wy­rzu­ce­nie Wi­ki­Le­aks z własnych serwerów, na których to serwis był utrzy­my­wany. Tym samym firma zmusiła wi­no­wajcę za­mie­sza­nia do prze­nie­sie­nia się na serwery szwedz­kiej firmy Bahnhof AB, której siedziba znajduje się w bunkrze (po­zo­sta­łość z czasów „Zimnej Wojny”).

4chan jest siłą tak wielką, że niemal każda firma prędzej czy później powinna się pod nią ugiąć. Spo­łecz­ność „Anonów” — bo tak nazywani są użyt­kow­nicy 4chana — jest znana od dawna jako „naj­więk­sza wol­no­ściowa siła w in­ter­ne­cie”. Ich su­biek­tywna ocena działań po­szcze­gól­nych firm jest często motorem do prze­pro­wa­dze­nia ataku na ich strony główne — ataku, w którym uczest­ni­czy bardzo dużo osób. Tak jest też w przy­padku wy­mie­nio­nych powyżej — Ano­ni­mowi dokonują linczu na wszyst­kich tych, którzy w jakiś sposób po­pie­rają rząd ame­ry­kań­ski i pomagają mu w sku­tecz­nej eli­mi­na­cji WikiLeaks.

Tutaj wspo­mnieć warto o EveryDNS, który „odpiął” domenę WikiLeaks.com tylko dlatego, że ataki DDoS na Wi­ki­Le­aks mogły zagrozić in­fra­struk­tu­rze sie­cio­wej firmy. Firma nie jest więc tak naprawdę „winna”, po prostu dbała o dobro swoich klientów i moim zdaniem, nie należy jej się policzek. Jak widać nie warto podpadać 4chanowi.

Pojawiły się także pogłoski, jakoby Twitter także miał paść ofiarą 4chana. Podobno tag #Wi­ki­Le­aks był blo­ko­wany przez serwis. Nie wiadomo jednak na ile in­for­ma­cja ta jest praw­dziwa. Jeśli Twitter coś ukrywa to może mieć przekichane.

[ź] chip.pl, antyweb.pl, news.cnet.com, news.onet.pl, wiadomosci.gazeta.pl

Tagi: 4chan, ataki, ddos, wikileaks