Data: 12.12.2010 o 19:50 Kategoria: Inne
Blog Forum Gdańsk 2010 - spotkanie blogerów

Gdańsk, pre­ten­du­jący do tytułu „Eu­ro­pej­skiej Stolicy Kultury” nie­wąt­pli­wie stara się za­bły­snąć także na arenie in­ter­ne­to­wej. Miasto po­sta­no­wiło zor­ga­ni­zo­wać pierwszą w Polsce in­ter­dy­scy­pli­narną kon­fe­ren­cję blogerów. Grupa ta jest dość wąska — za­pro­szono jednak tylko 130 osób spośród ponad 300 chętnych do udziału w dyskusji. Aby dostać się na kon­fe­ren­cję, należało mieć bloga, który jest ak­tu­ali­zo­wany i poczytny. Nie oznacza to, że aby wziąć udział w wy­da­rze­niu należało być blogerem pokroju Macieja Budzicha (Mediafun) czy Grze­go­rza Marczaka (Antyweb). Or­ga­ni­za­to­rom zależało zde­cy­do­wa­nie na tym, aby zebrać w jednym miejscu grupę osób, dla których blo­go­wa­nie jest pasją.

Nie skłamię, jeśli powiem, że or­ga­ni­za­cja kon­fe­ren­cji stała na bardzo wysokim poziomie. Autobusy prze­wo­ziły blogerów z hotelu wprost pod budynek, w którym odbywał się event. Na każdym kroku natknąć się można było na kogoś z obsługi, kto w razie potrzeby służył pomocą. In­for­ma­cje o zmianach w agendzie, opóź­nie­niach czy innych istot­nych rzeczach, podawane były bardzo do­kład­nie. O nic nie trzeba było się do­py­ty­wać. Or­ga­ni­za­cja zde­cy­do­wa­nie na szóstkę!

Sami Ben Gharbia i jego wy­stą­pie­nie na temat wolności słowa w internecie

Naj­więk­szą siłą każdej kon­fe­ren­cji są rozmowy ku­lu­arowe. Na BFG2010 kontakt był bardzo uła­twiony ze względu na wąską grupę osób, dla których była prze­zna­czona kon­fe­ren­cja. Bądź co bądź 95% osób na sali to blogerzy, więc nie trzeba było szukać tematu do rozmowy — nasuwał się on sam, a kon­wer­sa­cje roz­po­czy­nane były bardzo często od pytania: „Jakiego bloga pro­wa­dzisz?”. Pre­le­genci to osoby nie­wąt­pli­wie otwarte na kontakt i nowe zna­jo­mo­ści. Dzięki temu miałem moż­li­wość rozmowy z Grze­go­rzem Mar­cza­kiem, Ko­min­kiem, Piotrem Wa­glow­skim czy Marcinem Ja­go­dziń­skim. Poznałem także wiele osób z BLIP-a oraz blogerów mniej­szej rangi, z którymi roz­ma­wiało mi się tak samo przy­jem­nie, jak z prelegentami.

Dr Jan Zając mówi o psy­cho­lo­gii blogowania

Pre­zen­ta­cje po­szcze­gól­nych gości dość mocno różniły się poziomem wiedzy me­ry­to­rycz­nej. W tej kwestii naj­bar­dziej w głowie utkwiło mi wy­stą­pie­nie dr Marty Olcoń-Kubickiej, która została (moim zdaniem bardzo słusznie) skry­ty­ko­wana szcze­gól­nie na back­chan­nelu, jakim był BLIP-owy tag #blog­fo­rum. Nie chcę wdawać się w szcze­góły jej pre­zen­ta­cji, jednak warto po­wie­dzieć, że to bloger wie lepiej, o czym pisze, jak pisze, po co pisze i tak dalej — aniżeli Pani badająca blo­gos­ferę. Filmy z po­szcze­gól­nych pre­lek­cji dostępne będą zapewne niedługo na ofi­cjal­nej stronie BFG2010.

Wraz z Tomkiem To­ma­szew­skim zmie­rzamy na salę

Naj­cie­kaw­szymi i wzbu­dza­ją­cymi naj­więk­sze emocje czę­ściami spo­tka­nia były panele dys­ku­syjne. Maciej Budzich pro­wa­dzący dyskusję na temat kierunku rozwoju blo­gos­fery nie zawiódł ocze­ki­wań pu­blicz­no­ści. Jedyną wadą tego panelu był zbyt krótki czas jego trwania. Reszta paneli była równie ciekawa, jednak w dużej mierze skupiały się one na tematach, o których lepiej dyskusji nie zaczynać. Jak bumerang podczas obydwu dni kon­fe­ren­cji powracał temat wia­ry­god­no­ści blogera w od­nie­sie­niu do profitów jakie czerpie z pisania bloga. Mieliśmy roz­ma­wiać o wolności słowa, a powstała dyskusja na temat tego, czy bloger — biorąc za pisanie pie­nią­dze — „sprze­daje się”.

Podczas oglądana pierw­szych ujaw­nio­nych scen z filmu „Blogersi”

Podczas Blog Forum Gdańsk 2010 nie unik­nę­li­śmy także kilku zgrzytów pomiędzy blo­ge­rami a pre­le­gen­tami. Z pierw­szego rzędu co jakiś czas wyłaniał się Rajmund Pollak, który nie­ade­kwat­nie do tematu starał się do­ko­ny­wać oceny po­stę­po­wa­nia blogerów i na­wią­zy­wać do wydarzeń kom­plet­nie nie­zwią­za­nych z ich dzia­łal­no­ścią. Każdy ma wolność wy­ra­ża­nia własnych poglądów, ale według więk­szo­ści obecnych Pan Rajmund po prostu prze­sa­dzał (albo jak kto woli — „trol­lo­wał”). Nie­rzadko za­pa­no­wy­wało w sali po­ru­sze­nie, gdy ktoś z publiki wyrażał skrajną opinię, która po­tra­fiła oburzyć część blogerów obecnych na kon­fe­ren­cji. Oczy­wi­ście nie sądzę, że to źle — wręcz prze­ciw­nie — każdy ma swoje poglądy i powinien kon­fron­to­wać je z po­glą­dami innych osób. Oby z po­sza­no­wa­niem drugiej osoby, o czym nie­któ­rzy zapominali.

Sala słuchała z zaciekawieniem

Blog Forum Gdańsk 2010 to kon­fe­ren­cja nie­zwy­kle udana i do­pra­co­wana pod względem or­ga­ni­za­cyj­nym. To wy­da­rze­nie ob­fi­tu­jące w gorące spory i dyskusje; wy­da­rze­nie, podczas którego każdy może wyrazić swoją opinię, po­roz­ma­wiać z innymi blo­gu­ją­cymi i spotkać masę fan­ta­stycz­nych, cie­ka­wych osób. Gorąco polecam próbę dostania się na kon­fe­ren­cję za rok. Nie sposób streścić przebieg eventu — tam trzeba było po prostu być.

Zdjęcie grupowe

Oso­bi­ście chciał­bym po­zdro­wić osoby, które poznałem i które do­trzy­mały mi to­wa­rzy­stwa podczas dwóch dni kon­fe­ren­cji, a więc: Tomka To­ma­szew­skiego, Tomasza Topę, Mateusza Ka­miń­skiego, Adriana Ku­bisz­tala, Marcina Osmana, Gustawa Gro­chow­skiego i Radka Kar­bow­skiego (mam nadzieję, że o nikim nie za­po­mnia­łem). Po­zdra­wiam także pre­le­gen­tów, z którymi miałem przy­jem­ność roz­ma­wiać. Spo­tkajmy się za rok!

Tagi: blogforum, blogosfera, gdańsk, konferencja