Data: 1.3.2011 o 8:19 Kategoria: Hardware
Czy warto kupować pianki Comply do słuchawek?

Ostatnio po­sta­no­wi­łem po­lep­szyć swoje wrażenia audio i za­ku­pi­łem Pianki Comply T-400. Dlaczego? Chciałem głównie spraw­dzić na własnych uszach, jak działa to sławetne wy­ci­sza­nie oto­cze­nia oraz ogólna poprawa parametrów.

Pianki nie są tanie, jedna para to koszt ok 19zł w przy­padku T-400 i reszty stawki (od­po­wied­nie partie różnią się tylko kom­pa­ty­bil­no­ścią z danymi modelami słu­cha­wek) oraz ok. 25zł za T-400x, które do­dat­kowo po­sia­dają membranę, która stanowi fizyczną barierę dla zanieczyszczeń.

Jak reklamowane są pianki Comply?

  • Lepsze wyprofilowanie - Pianki Comply™ oferują wspaniałą izolację akustyczną. Kształt pianek dostosowany został do konstrukcji słuchawek i przenoszonych częstotliwości.
  • Elastyczny rdzeń - Różne rozmiary dopasowane do większości słuchawek. Zastosowane materiały mają optymalny współczynnik tarcia w miejscu mocowania do słuchawek i elastyczność zwiększającą komfort.
  • Miękka pianka zapamiętująca kształt - Wyjątkowo miękka pianka poliuretanowa umożliwiająca długie i wygodne noszenie. Dostosowuje się do kształtu kanału usznego by zapewnić szczelność akustyczną i pewnie utrzymywać słuchawkę w uchu (średni współczynnik kompresji 1,5 psi przy temperaturze 36.6° C i 50% wilgotności względnej).
  • Ergonomiczna konstrukcja - Gładka powierzchnia i stożkowaty kształt pozwala na łatwe wkładanie słuchawek i zapewnia ich stabilność w kanale usznym.
  • Zachowane brzmienie - Liczne testy słuchawek z piankami Comply™ wykazały brak zauważalnych zmian odpowiedzi częstotliwościowej w porównaniu ze zwykłymi nakładkami silikonowymi (testy wykonano dla częstotliwości w zakresie 200 Hz - 8000 Hz).

Wrażenia:

  • Pianki bardzo trudno się zakłada. Trzeba mocno się napocić.
  • Odsłuch i parametry wykonywałem na swoich słuchawkach Sennheiser CX 400 II wyposażonych pierwotnie w zwykłe nakładki douszne.

Zalety w porównaniu do silikonowych wkładek?

Stwier­dzi­łem tylko jedną, nie ma efektu na­grze­wa­nia się w uchu, przez co kom­for­towo można słuchać muzyki dłużej.

Mała uwaga/zaleta hu­mo­ry­styczna to taka, iż pro­ble­ma­tycz­ność w za­cho­wa­niu czy­sto­ści wkładek skłania uży­wa­ją­cych do co­dzien­nego zabiegu czysz­cze­nia uszu ;)

Warto?

Wg mnie zde­cy­do­wa­nie NIE.

  • MIT I - Wyciszanie - Mam bardzo czuły słuch i zdecydowanie nie widzę różnicy w porównaniu do "standardowego" poziomu wyciszenia zestawu testowego.
  • MIT II - Brzmienie - Pianki nieznacznie, ale jednak, zmieniają charakterystykę brzmienia.
  • Wytrzymałość. Silikonowe wkładki mogą służyć nam latami, pianki (już teraz widzę) wytrzymają może ze dwa miesiące. Strasznie łapią brud, a położone koło laptopa potrafią trwale się odkształcić (pod wpływem gorąca) - zmarnowałem tak jedną parę. Na problemy z zachowaniem czystości wpływa niewątpliwie porowata powierzchnia. Czasami pianki innych firm są wykonane w gładkiej technologii, co pewnie może wpłynąć pozytywnie na odporność na zabrudzenia.
  • Niby nic, ale przed każdym użyciem trzeba je wygnieść aby zmieściły się w uchu, a następnie trochę poczekać aż dopasują się do kanału i uszczelniły sygnał.

Wydałem blisko 60 zł (kupiłem od razu 3 pary) aby na własnej skórze prze­ko­nać się, że nie warto. Niestety nie zna­la­złem żadnych rze­tel­nych testów użyt­ko­wych, a nie takich prze­pro­wa­dza­nych przez au­dio­fi­lów (dla nich to pewnie idealny produkt). Mam nadzieję, że części z Was przyda się ta recenzja. :)

Tagi: Audio, Comply, pianki, T-400