Data: 12.3.2011 o 16:46 Kategoria: Inne
Krótka myśl na temat cyfrowego składowania danych

Zdjęcia z dzie­ciń­stwa, babcine przepisy na po­żół­kłym papierze, zalane kartki z no­tat­kami pisanymi kil­ka­na­ście lat temu i wiele, wiele więcej — te wszyst­kie rzeczy do dziś skła­do­wane są w naszych domach. Ukryte gdzieś głęboko w szafach za­po­mnie­nia, wyj­mo­wane na wierzch bardzo rzadko lub w ogóle. Czy ktoś z Was pomyślał, jak bardzo trwałe są fizyczne dane, gro­ma­dzone przez nas od dawien dawna? Te fizyczne dane wy­pie­rane teraz przez cyfrowe zdjęcia, przepisy w in­ter­ne­cie (lub na SMS), notatki za­bu­ko­wane na dyskach prze­no­śnych i pendrive’ach. One zawsze mogą zniknąć. Nie są tak trwałe, jak to, co od wielu lat jest z nami.

Prze­glą­da­jąc ostatnio albumy ze zdję­ciami z dzie­ciń­stwa przyszła mi do głowy myśl, że tak naprawdę zdjęcia w takiej formie są o wiele trwalsze od skła­do­wa­nych na twar­dzielu fotek z cyfrówki czy telefonu. Wracając pamięcią do za­mierz­chłych czasów, gdy kom­pu­tery były ra­ry­ta­sem tylko dla bogatych, przy­po­mi­namy sobie jak to było kiedyś. Nic nie ma takiej mocy, która po­wo­do­wa­łaby, że czujemy ogromny sen­ty­ment do prze­szło­ści, jak zdjęcia z albumu.

Zdjęcia w postaci cyfrowej nigdy nie zastąpią nam tych z albumu. Jeśli je wywołamy, zyskają trwałość — tak sądzę. Zawsze możemy je „wrzucić” na dysk i ukryć gdzieś w szafie, ale czy od­na­le­zie­nie za 10 lat dysku z tymi zdję­ciami będzie tak samo po­ru­sza­jące, jak od­ko­pa­nie gdzieś na strychu albumu? Moim zdaniem nie!

Czy Wy, Wasze matki czy ojcowie, babcie i dziad­ko­wie, ciocie i wujkowie macie gdzieś na półkach stare książki z prze­pi­sami ku­li­nar­nymi? Pożółkły papier, na którym czas odcisnął swoje piętno. Po­gry­zmo­lone stronice, po­pra­wiane ręcznie przepisy bądź zeszyty leżące na dnie szafy, gdy jeszcze matki swoim córkom prze­ka­zy­wały sekretne przepisy na szar­lotkę, której żaden męż­czy­zna się nie oprze. Tylko w takiej formie te „dane” mają szansę prze­trwać. Nie zastąpią ich ani przepisy w sieci, ani te prze­sy­łane via GG czy SMS-ami. To, co jest na­ma­calne może tak naprawdę prze­trwać — cho­ciażby w za­ka­mar­kach naszej pamięci. Cyfrowe skła­do­wa­nie danych jest może i wygodne, ale dane te mogą zostać wymazane w prze­ciągu kilku sekund, możemy o nich za­po­mnieć w mig. O bab­ci­nych prze­pi­sach nie zapomina się ot tak.

Gdy po raz kolejny zaj­rzy­cie do szafy i wy­cią­gnie­cie starą książkę z prze­pi­sami ku­li­nar­nymi, po­my­śl­cie chwilę, czy nie ma w tym o wiele więcej magi, aniżeli w od­szu­ka­niu przepisu z użyciem Google. Gdy po raz kolejny po­ka­że­cie swojej dziew­czy­nie czy chło­pa­kowi zdjęcia z lat szkol­nych za­sta­nów­cie się przez moment, czy gdyby zdjęcia te prze­glą­dać z poziomu kom­pu­tera, to czy po­czu­li­by­ście taką nostalgię?

Tagi: dane, zdjęcia