Data: 12.5.2011 o 16:33 Kategoria: Hardware
Recenzja i Test: Microsoft Arc Touch mouse

Dzięki uprzej­mo­ści pol­skiego oddziału Mi­cro­soft Hardware mamy przy­jem­ność ostatnio w redakcji testować naj­now­sze sprzęty i ak­ce­so­ria tejże firmy. Tym razem do naszej redakcji trafiła myszka, Mi­cro­soft Arc Touch. W polskich sklepach kosztuje około 190 zł i po­sta­ramy się Wam opisać nasze wrażenia z użyt­ko­wa­nia tego jakże nie­zbęd­nego na co dzień akcesorium. :)

Pierwsze wrażenia

Pierwsze, na co zwracamy uwagę to… opa­ko­wa­nie. MS, muszę przyznać, bardzo się postarał. Nie mamy tu wrażenia, jak przy myszkach Lo­gi­te­cha, gdzie trzeba się narwać blistra i kom­bi­no­wać, aby dostać się do myszki. Tutaj, aby po­dzi­wiać myszkę,  mamy nawet uchylne wieczko. ;) Samo opa­ko­wa­nie z jego prak­tycz­no­ścią i mi­ni­ma­li­zmem mocno przynosi mi na myśl… Apple. :)

Po otwarciu niestety jeden minus, brak ja­kie­go­kol­wiek etui, co przy myszce tej klasy powinno być już chyba standardem.

Z drugiej strony roz­ło­żona myszka jest niższa od laptopa, więc nawet zalecane jest noszenie jej wraz z nim w torbie.

Instalacja i praca

W opa­ko­wa­niu mamy już dwie baterie (AAA), wy­star­czy je włożyć, a do kom­pu­tera podpiąć mi­kro­na­daj­nik i tyle. Co prawda w szybkiej in­struk­cji jest wzmianka o moż­li­wo­ści ścią­gnię­cia apli­ka­cji do za­awan­so­wa­nego ste­ro­wa­nia usta­wie­niami (w pudełku nie ma CD), niemniej jednak nie jest to wymagane.

Myszka ko­mu­ni­kuje się z kom­pu­te­rem bez­prze­wo­dowo za pomocą mi­kro­na­daj­nika oraz tech­no­lo­gii Blu­etrack. Co prawda w myszce nie ma na niego wolnego „slotu”, jednak pod spodem macie ozna­cze­nie, do którego możecie przy­tknąć nadajnik. Myszka jest w tym miejscu namagnesowana.

Re­wo­lu­cyjne po­dej­ście w kon­struk­cji myszki, polega na jej „łamaniu”, wy­gi­na­niu, aby ją włączyć i nadać er­go­no­miczny kształt do pracy. Wg spe­cy­fi­ka­cji myszka wytrzyma 40 000 takich ruchów.

Myszka jest co prawda „touch”, ale dwa przy­ci­ski prawy/lewy są fizyczne, wg mnie na plus. W pełni dotykowy jest środkowy klawisz scroll. Co ciekawe, przy prze­su­wa­niu emituje miłe wi­bro­wa­nie (na początku myślałem, że to lekko prąd kopie :), nie jest to takie typowe wi­bro­wa­nie, musicie sami spraw­dzić), które bardzo dobrze sprawdza się dla naszej orien­ta­cji. Do­dat­kowo w pełni symuluje prze­wi­ja­nie bez­wła­sno­ściowe znane z maków i myszek Lo­gi­te­cha. Środkowy przycisk na jego kra­wę­dziach ma też do­dat­kowe funkcje i dzięki nim skoczymy od razu na dół bądź na górę danego dokumentu/strony. Środek paska symuluje przy­ci­śnię­cie kółka i ten możemy dowolnie de­fi­nio­wać po ścią­gnię­ciu aplikacji.

Myszka jest sto­sun­kowo „długa” więc er­go­no­mia pracy jest bardziej po stronie panów niż pań. Nie jest to może wada, ale należy to wziąć pod uwagę przy zakupie. Inna cecha: myszka jest nie­wia­ry­god­nie… lekka. :) Przy­zwy­cza­iłem się do swojego „klamota” Lo­gi­te­cha, a przy myszce MS prak­tycz­nie nie czuję, że coś mam w ręku. Dłu­go­fa­lowo chyba mniej to będzie męczyć nadgarstki.

Podsumowanie

Myszka jest bardzo, ale to bardzo stylowa i w po­łą­cze­niu z ana­lo­gicz­nym modelem kla­wia­tury (Mi­cro­soft Arc keybord — recenzja już wkrótce na łamach naszego bloga), tworzy idealną parę do ele­ganc­kich biur i pomieszczeń.

Myszka ma jednak nie tylko ładnie wyglądać, ale być er­go­no­miczna. Przy moich „wy­mia­rach” nie było z tym problemu, ale dla osób z fi­li­gra­no­wymi rączkami może to być już in­dy­wi­du­alna sprawa, dlatego przed zakupem ko­niecz­nie przy­mierz­cie się, czy Wam pasuje taki kształt. Jest to jednak uni­wer­salna rada i zalecam to każdemu nie­za­leż­nie od tego, jaki model myszki ma zamiar kupić.

Jak­by­ście mieli jakieś do­dat­kowe pytania odnośnie sprzętu, piszcie śmiało.

Tagi: Arc Touch, microsoft, myszka