Data: 21.5.2011 o 12:34 Kategoria: Inne
Apple to nie marka - dla fanatyków to religia

Można być fanem marki czy produktu jednak „kult firmy” i uosa­bia­nie jej z postacią niemalże boską to przesada, nie sądzicie? Produkty Apple i spe­cy­ficzna polityka firmy Jobsa powodują zmiany w mózgu — są one na tyle duże, że ciężko zapewne będzie je po­wstrzy­mać bądź odwrócić. Badania prze­pro­wa­dzone na zlecenie BBC wykazały, że nie­któ­rzy fanboje Apple to tak naprawdę fa­na­tyczni wyznawcy religii nad­gry­zio­nego jabłka.

Neu­ro­lo­go­wie prze­pro­wa­dzili cykl badań z użyciem re­zo­nansu ma­gne­tycz­nego (MRI) aby spraw­dzić jak za­cho­wuje się mózg fanów marki Apple. Okazało się, że ob­co­wa­nie tych osób z ga­dże­tami tej firmy powoduje reakcje w ob­sza­rach mózgu od­po­wia­da­ją­cych za odczucia re­li­gijne. Oznacza to, że reakcje fanów Apple w ze­tknię­ciu z pro­duk­tami firmy są niemalże iden­tyczne jak reakcje osoby wie­rzą­cej podczas wizyty w kościele. Apple staje się religią — to pewne. Według BBC świą­ty­nią Wiel­kiego Jabłka (nad­gry­zio­nego, a więc nie­do­sko­na­łego — lub do­sko­na­łego w swej nie­do­sko­na­ło­ści) stać się może „Jabłkowa Kaplica” (a w Polsce iSpot :)). A jeśli już mówimy o ka­plicz­kach to obej­rzyj­cie poniższy filmik — stare, ale jare.

Gdy w Londynie otwie­rano Apple Store, za­trud­nione tam osoby wpadały w obłęd gra­ni­czący z sza­leń­stwem na tle re­li­gij­nym. Fanatycy marki Apple posunęli się już do tego, że wyrażają swoją miłość do firmy Jobsa robiąc sobie tatuaże, ob­kle­jają domy na­klej­kami, a nawet tworzą małe, jabłkowe ka­pliczki ze starych Maków.

Blog o nazwie Cult of Mac za­pro­po­no­wał fa­na­ty­kom piel­grzymkę do pierw­szego sklepu Apple w Virginii ku uczcze­niu 10-tej rocznicy sprze­daży pro­duk­tów marki Apple w sklepach sieci de­ta­licz­nej. Czy to nie chore?

[ź] edition.cnn.com

Tagi: Apple, religia