Data: 19.6.2011 o 8:06 Kategoria: Inne
BitCoin - wirtualna waluta przyszłości

Utopijna i miej­scami anar­chi­styczna wizja świata bez podatków i osób po­śred­ni­czą­cych w wymianie pie­nię­dzy pomiędzy lud­no­ścią mieć może miejsce jedynie w jakimś dru­go­rzęd­nym filmie — tak zapewne myśli więk­szość z Was. Prawdą jest, że rządy państw oraz in­sty­tu­cje im pod­le­ga­jące kon­tro­lują każdy grosz, cent czy euro obie­ga­jące konta banków na całym świecie. A gdyby tak usunąć tych wszyst­kich po­śred­ni­ków i in­wi­gi­la­to­rów z procesu płat­no­ści? A gdyby tak wy­klu­czyć podatki na­kła­dane przez banki na nasze ciężko zdobyte pie­nią­dze? Czy taki świat mógłby istnieć? Od­po­wie­dzią na te pytanie jest BitCoin — wir­tu­alna waluta, która w przy­szło­ści stać się może realnym za­gro­że­niem dla walut na­ma­cal­nych i niemałym pro­ble­mem dla rządów państw na całym globie.

Twórca BitCoin

BitCoin to wir­tu­alna waluta pomysłu Ja­poń­czyka kry­ją­cego się pod pseu­do­ni­mem Satoshi Nakamoto. Zaczął on pracować nad BitCoin w roku 2007 aby osta­tecz­nie w roku 2009 wypuścić do sie­cio­wego obiegu pierwszą partię monet (wy­da­rze­nie to nazwano mianem „Genesis Block” — na­wią­za­nie do Biblii jak naj­bar­dziej widoczne).

Satoshi bardzo mocno starał się zachować ano­ni­mo­wość — na tyle mocno, że do dziś nie wiadomo kim jest osoba stojąca za wy­pusz­cze­niem pierw­szej serii coinów. Nakamoto używał ponoć dwóch adresów e-mail — jednego z serwisu Vi­sto­mail, ofe­ru­ją­cego ano­ni­mowe skrzynki i drugiego od pry­wat­nego pro­vi­dera. Ponadto łączył się jedynie z ano­ni­mo­wymi Sieciami i używał TOR-a. Obsesja na punkcie pry­wat­no­ści była jak naj­bar­dziej uza­sad­niona. O BitCoin zrobiło się głośno sto­sun­kowo niedawno a sprawę pod­chwy­ciły media na całym świecie — najpierw typowe blogi tech­no­lo­giczne (np. Tech­Crunch) a za nimi giganci tacy jak Times, The Guardian czy The Wall Street Journal. Po serii ar­ty­ku­łów w Sieci i prasie tra­dy­cyj­nej rządy i banki zaczęły się nie­po­koić… Warto dodać, że Satoshi Nakamoto — mówiąc eu­fe­micz­nie — nie przepada za po­li­ty­kami i eko­no­mi­stami. „Rządy są dobre jedynie w za­trzy­my­wa­niu sieci za­rzą­dza­nych cen­tral­nie takich jak Napster, jednakże czyste P2P jak Gnutella czy TOR trzymają ich od siebie z daleka” — pisał. Co do Gnutelli to nieco się pomylił — wszyscy znamy sprawę LimeWire z końca po­przed­niego roku.

Jak działa BitCoin?

W praktyce BitCoin jest darmowym pro­gra­mem kom­pu­te­ro­wym na licencji open-source. Po jego in­sta­la­cji każdy z użyt­kow­ni­ków otrzy­muje własny adres w postaci ciągu znaków, który nazywany jest „wir­tu­al­nym port­fe­lem”. Jeśli użyt­kow­nik ma zamiar przelać nam nieco gotówki to może zrobić to wy­sy­ła­jąc pie­nią­dze właśnie na numer, otrzy­my­wany po in­sta­la­cji „portfela”. Proste i genialne — bez po­śred­ni­ków, prowizji i kontroli z zewnątrz. To niemal jak prze­ka­zy­wa­nie gotówki z ręki do ręki.

Wygląd programu — ź: Wikipedia

Bit monety zdobyć można na dwa sposoby. Pierwszy z nich polega na ich wy­ge­ne­ro­wa­niu. Klik­nię­cie w za­in­sta­lo­wa­nym pro­gra­mie na przycisk „generuj” roz­po­czyna „wy­ko­py­wa­nie” nowych monet na naszym kom­pu­te­rze. Pierwsi użyt­kow­nicy Sieci BitCoins byli pre­kur­so­rami — osobami, które za darmo otrzy­mały środek płat­ni­czy wpro­wa­dzony przez nich na­stęp­nie do obiegu. W tym momencie wy­ko­py­wa­nie nowych coinów na kom­pu­te­rach o prze­cięt­nej mocy ob­li­cze­nio­wej jest procesem dłu­go­trwa­łym (ponadto ilość monet ogra­ni­czona jest do 21 milionów glo­bal­nie) a więc z opcji tej ko­rzy­stają jedynie firmy po­sia­da­jące od­po­wied­nie zaplecze w postaci serwerów de­dy­ko­wa­nych lub botnetu.

Drugim ze sposobów jest po prostu za­ku­pie­nie monet za realne pie­nią­dze bądź ich za­ro­bie­nie. Polskie złote na wir­tu­alne monety za­mie­niać można za po­śred­nic­twem Bitomatu — naj­po­pu­lar­niej­szą plat­formą do wymiany monet na świecie jest jednak Mtgox.com. Warto pamiętać, że na obecnym etapie kursy Bit­Co­inów ulegają ol­brzy­mim wahaniom. Pod koniec kwietnia jeden BitCoin warty był niecałe 30 złotych, 8 czerwca jego wartość skoczyła do 120 złotych by 12 czerwca spaść do 50 złotych (w tym momencie jest to niecałe 50zł). Na rynkach dla innych walut sprawa ma się podobnie.

Wartość BitCoin w PLN — ź: bitomat.pl

BitCoin to do­sko­nały środek płat­ni­czy dla fre­elan­ce­rów, sklepów online i małych firm trud­nią­cych się na przykład wy­ra­bia­niem t-shirtów czy kubków. Za wir­tu­alne monety nabyć już można layouty dla stron, wynająć pro­gra­mi­stę, opłacić domenę, kupić itemy w grach MMORPG a nawet — co prze­ma­wia na nie­ko­rzyść BitCoins — „nabyć” nar­ko­tyki. Wir­tu­alną kasę można już także prze­tra­cać w wir­tu­al­nych kasynach.

BitCoin to także szansa dla małych or­ga­ni­za­cji cha­ry­ta­tyw­nych, gdyż wpłacane kwoty mogą mieć do ośmiu miejsc po prze­cinku (możliwe więc byłyby mi­kro­prze­lewy na szczytne cele). Twórcy muzyki mogliby żądać małych kwot za moż­li­wość od­słu­cha­nia ich naj­now­szego singla — za­sto­so­wań dla mi­kro­płat­no­ści w tej walucie jest mnóstwo zaś sam system to ogromne korzyści między innymi dla osób prze­le­wa­ją­cych pie­nią­dze na przykład z małego pań­stewka w afryce do Polski. Banki po­bie­rają niemałe prowizje za wy­ko­ny­wa­nie takich operacji — przelew w BitCoin jest darmowy i trwa kilka minut.

Transakcje nieanonimowe

BitCoin wydawać się może idealnym środkiem do wy­ko­ny­wa­nia ano­ni­mo­wych trans­ak­cji. Rze­czy­wi­ście łatwiej jest wy­śle­dzić użyt­kow­nika PayPal’a czy DotPay’a aniżeli osobę po­słu­gu­jącą się wir­tu­al­nymi monetami. Niemniej jednak wszyst­kie trans­ak­cje są gdzieś za­pi­sy­wane i mo­ni­to­ro­wane — nawet jeśli osobie, która dojdzie do takich danych pokaże się jedynie ciąg znaków re­pre­zen­tu­jący nasz portfel to ano­ni­mo­wo­ścią to zapewne nie jest. Można próbować wykiwać system przez sto­so­wa­nie kil­ku­na­stu portfeli i n-numerów IP. Tak na mar­gi­ne­sie — powstały już pierwsze trojany mające za zadanie wy­kra­da­nie pie­nię­dzy z naszych Bit­Co­ino­wych portfeli. Jednemu z panów wy­pa­ro­wało 25 tysięcy monet (wartych bagatela 500 tysięcy dolarów!).

Poważna obawa - rosnąca deflacja

Jedynym z pro­ble­mów wy­ka­zy­wa­nych przez eko­no­mi­stów jest fakt, że użyt­kow­nicy systemu lubią trzymać pie­nią­dze w przy­sło­wio­wej skar­pe­cie. Obrót wir­tu­al­nej gotówki jest jak naj­bar­dziej za­uwa­żalny (jedna trans­ak­cja na 5–10 minut — glo­bal­nie) jednak przy rosnącej wartości Bit­Co­inów nikt nie chce ich wydawać — trzeba być głupim, aby sprze­da­wać na giełdzie akcje podczas hossy!

Ilość Bit­Co­inów w czasie — ź: Wikipedia

BitCoin może więc w pewnym momencie utknąć w martwym punkcie; okazać się może, że nikt nie chce do­ko­ny­wać płat­no­ści a jedynie zbierać coraz więcej i więcej gotówki. Skoro zysk rośnie a my siedzimy na workach z pie­niędzmi to ani śnimy o kiw­nię­ciu cho­ciażby pa­lusz­kiem — jest dobrze, bo wartość pie­nię­dzy jest coraz większa.

Czy to się przyjmie?

Czy system BitCoin się przyjmie? Wydaje mi się, że jeśli rządy nie zechcą po­wstrzy­mać eks­pan­sji wir­tu­al­nej gotówki (w ame­ry­kań­skim senacie roz­po­częły się na początku miesiąca dyskusje o de­le­ga­li­za­cji systemu — ciekawe w jaki sposób zechcą odłączyć od sieci miliony użyt­kow­ni­ków) to dalsza eks­pan­sja tego roz­wią­za­nia jest nie­unik­niona. System ma zbyt wiele zalet, aby go nie stosować. Początki utopii, pie­nięż­nej bajki bez po­śred­ni­ków i wglądu w nasze przelewy być może za­czy­nają mieć właśnie miejsce.

[ź] thenextweb.com, biznes.onet.pl

Tagi: bitcoin, wirtualna waluta