Data: 24.6.2011 o 13:20 Kategoria: Internet
Cleeng.com - zarabianie na dobrej treści on-line

Serwisy udo­stęp­nia­jące treść po uisz­cze­niu opłaty abo­na­men­to­wej powinien za­in­te­re­so­wać startup o nazwie Cleeng. Do­tych­czas wydawcy, na przykład gazet w wersji on-line, po­bie­rali od użyt­kow­ni­ków opłatę mie­sięczną, bądź za­ra­biali na wy­świe­tla­nych czy­ta­ją­cym reklamom. Abo­na­ment jest roz­wią­za­niem wygodnym, jednak co w przy­padku, gdy kwota za mie­sięczny dostęp do treści jest wciąż taka sama, a obniża się jakość ar­ty­ku­łów. Czujemy wtedy, że płacimy za coś, czego wcale nie chcemy czytać. Roz­wią­za­niem na (i nie tylko) tą bolączkę jest Cleeng.

Cleeng to Ho­len­der­ski projekt, który wygrał pierwszą nagrodę w kon­kur­sie B2B Startups na te­go­rocz­nej kon­fe­ren­cji The Next Web. Dzięki od­po­wied­nio skon­fi­gu­ro­wa­nej wtyczce dzia­ła­ją­cej z naj­po­pu­lar­niej­szymi CMS-ami możliwe jest za­ra­bia­nie na udo­stęp­nia­nej przez wydawców treści. Ad­mi­ni­stra­tor ustala, czy czy­tel­nik ma dostęp jedynie do skrawka artykułu i z całością wpisu zapoznać może się po uisz­cze­niu opłaty, czy może cały artykuł jest płatny.

Wydawca ustala także cenę za wpis — od 0,15 do 1,00 euro. 70% kwoty trafia do kieszeni pu­bli­ku­ją­cego artykuły. Cleeng mak­sy­mal­nie uprasz­cza proces płat­no­ści — wpłacamy na swoje konto pewną sumę pie­nię­dzy, a na­stęp­nie wydajemy ją na po­szcze­gólne wpisy. Raz za­ku­piony artykuł dostępny jest za po­śred­nic­twem naszego konta na wszyst­kich kom­pu­te­rach czy urzą­dze­niach przenośnych.

Panel użyt­kow­nika — jak widać mam dostęp do za­ku­pio­nej treści, mogę ją także oceniać

Cleeng’iem za­in­te­re­so­wało się już przeszło 300 wydawców, dokonano ponad 1.000 trans­ak­cji (co może wydawać się nie­wielką liczbą, jednak należy mieć na uwadze fakt, że więk­szość wydawców stanowią nie­wiel­kie blogi). Przy­kła­dowy artykuł, w którym za­sto­so­wano system Cleeng można prze­czy­tać na stronie in­ter­ne­to­wej New York Times’a — wy­star­czy za­re­je­stro­wać się w systemie, pierwsze 2 „ma­sko­wane” artykuły są darmowe.

Cleeng dostępny jest także jako bez­płatna wtyczka do Word­Pressa. Przyznam szczerze, że chętnie pła­cił­bym wydawcom (szcze­gól­nie nie­za­leż­nym) nie­wiel­kie kwoty za moż­li­wość za­po­zna­nia się z ich ar­ty­ku­łami. 50 groszy za treściwy, wy­czer­pu­jący artykuł to nie­wielka kwota. Jeśli 100 osób podzieli moje zdanie i zde­cy­duje się zapłacić wydawcy to nie­trudno policzyć, że zarobi on 35 złotych. Cleeng może okazać się do­sko­nały źródłem do­dat­ko­wej gotówki o ile zro­zu­miemy, że wpisy na blogach czy fe­lie­tony w ser­wi­sach różnej maści to bezcenna wiedza autorów oraz ich czas — a jak wiemy czas to pieniądz.

Tagi: cleeng, startup, treść