Dzięki uprzejmości Dmitrija Sidorova — autora programu DMDE — mam możliwość przedstawienia Wam tego wspaniałego narzędzia. DMDE to program pozwalający na odzyskiwanie usuniętych danych z dysków logicznych oraz fizycznych z systemami plików FAT12/16, FAT32 oraz NTFS/NTFS5. No dobrze — co potrafi nasz maluch?
DMDE to prosty w obsłudze kombajn zapewniający kompleksowe wsparcie podczas odzyskiwania danych. Spójrzmy co potrafi:
Przedwczoraj w wyniku odpięcia się taśmy SATA z mojego 320GB dysku utraciłem dostęp do danych na nim zapisanych. Przechodziłem istne męki, próbując coraz to innego oprogramowania, które rzekomo miało odzyskać pliki wraz ze strukturą. HDD Recovery wykrył badsektory w okolicach lokalizacji MFT (Master File Table), a następnie usunął je — zrobił to w połowie skanu programem do odzyskiwania, który okazał się w końcu niezbyt pomocny (odzyskiwał pliki bez nazw i struktury).
Na DMDE trafiłem dość szybko, jednak rozczarowałem się, gdy okazało się, że wersja darmowa wspiera odzyskiwanie danych plik po pliku — uniemożliwia tym samym odzyskiwanie na przykład całego folderu. Cena programu w pełnej wersji to 16 euro, a więc niewiele za kompleksową obsługę usuniętych danych (nawet nie wiecie ile firmy liczą sobie za odzyskiwanie danych!)
Odzyskiwanie danych z uszkodzonego dysku to proces bardzo prosty — wręcz intuicyjny. Program praktycznie prowadzi nas za rękę, a dodatkowo zapewnia polską wersję językową (warto dodać, że DMDE ma w Polsce własnego dystrybutora, jednak taniej kupić jest program płacąc w euro — zaoszczędzamy około 40% kwoty). Po włączeniu narzędzia naszym oczom ukazuje się okno.
W okienku tym wybieramy urządzenie, z którego chcemy odzyskać pliki. Jak widać, posiadam trzy dyski (dysk zaznaczony to uszkodzony pierwotnie Samsung 320GB) i żaden z nich nie jest podzielony na partycje. Z poszczególnych partycji także możemy odzyskać dane. Po wybraniu dysku ukaże nam się kolejne okno, w którym wybrać należy opcję „Szukaj NTFS” (jeśli posiadacie dysk w systemie FAT, to kliknąć należy „Szukaj FAT”).
W kolejnym oknie klikamy „Skanuj” i czekamy, aż program przeskanuje nasz cały dysk. Proces ten nie jest szybki i w przypadku dysku 320GB wynosi od godziny do dwóch. Po zakończeniu skanowania możliwe jest już odzyskiwanie plików i folderów z zachowaną strukturą. Proces skanowania można przerwać na przykład przy 25% i sprawdzić, czy aby nasze pliki nie znajdowały się w całości na początkowych sektorach dysku twardego. Może się okazać, że gdy chcemy odzyskać jeden dokument wystarczy zrobić STOP w okolicach 5% i możliwe będzie jego odzyskanie. Jeśli jednak mamy zamiar odzyskać cały dysk to skanowanie musi wykonać się w pełni.
Następnym krokiem będzie rozwinięcie drzewka o nazwie MFT. Przez chwilę program będzie przetwarzał dane, aby w końcu pokazać nam wyniki swojej pracy. Na potrzeby recenzji zastopowałem skanowanie w okolicach 5% (danych jeszcze nie odzyskałem — poczekam na zakończenie skanowania).
Jeśli zechcemy odzyskać któryś z folderów — niech będzie to „Ass subs converter”, wystarczy zaznaczyć go, a następnie kliknąć weń prawym przyciskiem myszy. Z menu kontekstowego wybieramy opcję „Odzyskaj obiekt…” i podajemy ścieżkę, w której zapisać chcemy odzyskany folder. Nie odzyskujemy na ten sam dysk (nawet, jeśli wydaje się, że działa już stabilnie — najpierw należy go sprawdzić!)
Ciekawym wydaje się fakt, że pliki można włączać wprost z poziomu programu. Jeśli więc cała muzyka zaginęła Wam na uszkodzonym dysku (tak jak mnie), to można umilić sobie czas, robiąc z niej playlistę i słuchając — podczas gdy skanowanie dalej będzie się wykonywać.
Program pozwala także na kopiowanie sektorów, ich nadpisywanie i edytowanie (heksalnie). Możliwe są także działania na MFT, bootsektorach i tak dalej — multum możliwości dla osób, które wiedzą jak obsługiwać podobne narzędzia — ja nawet nie próbuję, bo jeszcze coś popsuję. :)
Oczywiście, że warto! W tej cenie próżno szukać podobnego programu, który zapewni nam pełne odzyskiwanie danych z uszkodzonych dysków i partycji. Jak widać na powyższym przykładzie, odzyskiwanie danych z DMDE jest banalne.
Tagi: dmde, HDD, Recenzja Fascynat mediów społecznościowych. Interesuje mnie zarówno sieć w codzienności, jak i codzienność w sieci. Informatyk z zamiłowania w niestereotypowym wydaniu. Pracuję na stanowisku specjalisty ds. e-PR w firmie Projekt PR.