Data: 4.7.2011 o 9:48 Kategoria: Software
Recenzja: DMDE - program do odzyskiwania danych

Dzięki uprzej­mo­ści Dmitrija Sidorova — autora programu DMDE — mam moż­li­wość przed­sta­wie­nia Wam tego wspa­nia­łego na­rzę­dzia. DMDE to program po­zwa­la­jący na od­zy­ski­wa­nie usu­nię­tych danych z dysków lo­gicz­nych oraz fi­zycz­nych z sys­te­mami plików FAT12/16, FAT32 oraz NTFS/NTFS5. No dobrze — co potrafi nasz maluch?

Co potrafi DMDE?

DMDE to prosty w obsłudze kombajn za­pew­nia­jący kom­plek­sowe wsparcie podczas od­zy­ski­wa­nia danych. Spójrzmy co potrafi:

  • skanowanie w poszukiwaniu utraconych partycji (nawet tych ręcznie usuniętych/zastąpionych),
  • skanowanie w poszukiwaniu podłączonych, niezainicjonowanych dysków z uszkodzonymi MBR oraz MFT,
  • odzyskiwanie utraconych lub usuniętych plików z zachowaniem struktury katalogów,
  • odzyskiwanie plików utraconych także w wypadku błędów programów do dzielenia dysków,
  • możliwość tworzenia, klonowania i nadpisywania obrazów dysków,
  • wsparcie dla RAID-0, RAID-1, RAID-5, Jbod/Spanned i możliwość odzyskiwania danych z macierzy RAID,
  • możliwość wykonywania operacji na plikach w systemie NTFS bez potrzeby posiadania sterownika NTFS.

Działanie na już-żywym organizmie - odzyskujemy dane

Przed­wczo­raj w wyniku odpięcia się taśmy SATA z mojego 320GB dysku utra­ci­łem dostęp do danych na nim za­pi­sa­nych. Prze­cho­dzi­łem istne męki, próbując coraz to innego opro­gra­mo­wa­nia, które rzekomo miało odzyskać pliki wraz ze struk­turą. HDD Recovery wykrył bad­sek­tory w oko­li­cach lo­ka­li­za­cji MFT (Master File Table), a na­stęp­nie usunął je — zrobił to w połowie skanu pro­gra­mem do od­zy­ski­wa­nia, który okazał się w końcu niezbyt pomocny (od­zy­ski­wał pliki bez nazw i struktury).

Na DMDE trafiłem dość szybko, jednak roz­cza­ro­wa­łem się, gdy okazało się, że wersja darmowa wspiera od­zy­ski­wa­nie danych plik po pliku — unie­moż­li­wia tym samym od­zy­ski­wa­nie na przykład całego folderu. Cena programu w pełnej wersji to 16 euro, a więc niewiele za kom­plek­sową obsługę usu­nię­tych danych (nawet nie wiecie ile firmy liczą sobie za od­zy­ski­wa­nie danych!)

Od­zy­ski­wa­nie danych z uszko­dzo­nego dysku to proces bardzo prosty — wręcz in­tu­icyjny. Program prak­tycz­nie prowadzi nas za rękę, a do­dat­kowo zapewnia polską wersję językową (warto dodać, że DMDE ma w Polsce własnego dys­try­bu­tora, jednak taniej kupić jest program płacąc w euro — za­osz­czę­dzamy około 40% kwoty). Po włą­cze­niu na­rzę­dzia naszym oczom ukazuje się okno.

Okno wyboru urządzenia

W okienku tym wy­bie­ramy urzą­dze­nie, z którego chcemy odzyskać pliki. Jak widać, posiadam trzy dyski (dysk za­zna­czony to uszko­dzony pier­wot­nie Samsung 320GB) i żaden z nich nie jest po­dzie­lony na partycje. Z po­szcze­gól­nych partycji także możemy odzyskać dane. Po wybraniu dysku ukaże nam się kolejne okno, w którym wybrać należy opcję „Szukaj NTFS” (jeśli po­sia­da­cie dysk w systemie FAT, to kliknąć należy „Szukaj FAT”).

W kolejnym oknie klikamy „Skanuj” i czekamy, aż program prze­ska­nuje nasz cały dysk. Proces ten nie jest szybki i w przy­padku dysku 320GB wynosi od godziny do dwóch. Po za­koń­cze­niu ska­no­wa­nia możliwe jest już od­zy­ski­wa­nie plików i folderów z za­cho­waną struk­turą. Proces ska­no­wa­nia można przerwać na przykład przy 25% i spraw­dzić, czy aby nasze pliki nie znaj­do­wały się w całości na po­cząt­ko­wych sek­to­rach dysku twardego. Może się okazać, że gdy chcemy odzyskać jeden dokument wy­star­czy zrobić STOP w oko­li­cach 5% i możliwe będzie jego od­zy­ska­nie. Jeśli jednak mamy zamiar odzyskać cały dysk to ska­no­wa­nie musi wykonać się w pełni.

Po za­sto­po­wa­niu ska­no­wa­nia należy wybrać naj­więk­szy z wo­lu­mi­nów, a na­stęp­nie kliknąć „Otwórz wolumin”. Operacja ta nie wymaże stanu skanowania.

Na­stęp­nym krokiem będzie roz­wi­nię­cie drzewka o nazwie MFT. Przez chwilę program będzie prze­twa­rzał dane, aby w końcu pokazać nam wyniki swojej pracy. Na potrzeby recenzji za­sto­po­wa­łem ska­no­wa­nie w oko­li­cach 5% (danych jeszcze nie od­zy­ska­łem — poczekam na za­koń­cze­nie skanowania).

Od­zy­skane dane — pliki ska­so­wane ręcznie za­zna­czone są czer­wo­nym krzy­ży­kiem przy ikonie folderu

Jeśli zechcemy odzyskać któryś z folderów — niech będzie to „Ass subs co­nver­ter”, wy­star­czy za­zna­czyć go, a na­stęp­nie kliknąć weń prawym przy­ci­skiem myszy. Z menu kon­tek­sto­wego wy­bie­ramy opcję „Odzyskaj obiekt…” i podajemy ścieżkę, w której zapisać chcemy od­zy­skany folder. Nie od­zy­sku­jemy na ten sam dysk (nawet, jeśli wydaje się, że działa już sta­bil­nie — najpierw należy go sprawdzić!)

Folder został od­zy­skany wprost na pulpit — jego od­zy­ski­wa­nie zajęło niecałą sekundę

Ciekawym wydaje się fakt, że pliki można włączać wprost z poziomu programu. Jeśli więc cała muzyka zaginęła Wam na uszko­dzo­nym dysku (tak jak mnie), to można umilić sobie czas, robiąc z niej play­li­stę i słu­cha­jąc — podczas gdy ska­no­wa­nie dalej będzie się wykonywać.

Program pozwala także na ko­pio­wa­nie sektorów, ich nad­pi­sy­wa­nie i edy­to­wa­nie (hek­sal­nie). Możliwe są także dzia­ła­nia na MFT, bo­ot­sek­to­rach i tak dalej — multum moż­li­wo­ści dla osób, które wiedzą jak ob­słu­gi­wać podobne na­rzę­dzia — ja nawet nie próbuję, bo jeszcze coś popsuję. :)

Czy warto?

Oczy­wi­ście, że warto! W tej cenie próżno szukać po­dob­nego programu, który zapewni nam pełne od­zy­ski­wa­nie danych z uszko­dzo­nych dysków i partycji. Jak widać na po­wyż­szym przy­kła­dzie, od­zy­ski­wa­nie danych z DMDE jest banalne.

Tagi: dmde, HDD, Recenzja