Data: 4.7.2011 o 14:15 Kategoria: Hardware
uBeam i bezprzewodowe ładowanie urządzeń elektronicznych

Ła­do­warki do te­le­fo­nów czy innych urządzeń elek­tro­nicz­nych mają jedno ogra­ni­cze­nie, którym jest długość kabla. Aby na­ła­do­wać na przykład tablet należy pod­łą­czyć do niego kabel i gdzieś nie­opo­dal gniazdka elek­trycz­nego położyć pod­łą­czone urzą­dze­nie. Jeśli w naszym domu takowe gniazdko znajduje się w dużej od­le­gło­ści od miejsca, gdzie chętnie prze­glą­damy na tablecie sieć, za­czy­namy de­ner­wo­wać się, że: a) znów zmuszeni jesteśmy siedzieć na tym nie­wy­god­nym fotelu, b) musimy poczekać, aż urzą­dze­nie naładuje się leżąc np. na pa­ra­pe­cie. Ła­do­warki bez­prze­wo­dowe to kon­cep­cja, która ma już kilka dobrych lat — spójrz­cie na przykład na Powermat. Niestety znów jesteśmy zmuszeni kłaść telefon w obrębie urzą­dze­nia. Roz­wią­za­niem idealnym wydaje się uBeamprojekt ła­do­warki bez­prze­wo­do­wej prosto z Uni­wer­sy­tetu w Pen­syl­wa­nii.

uBeam (taką nazwę nosi firma, która pracuje nad tym urzą­dze­niem — dla uprosz­cze­nia przyj­mijmy, że tak nazywa się produkt) to bez­prze­wo­dowa ła­do­warka, która za pomocą ul­tra­dź­wię­ko­wego trans­duk­tora zamienia energię elek­tryczną z gniazdka w ścianie na nie­sły­szalną przez czło­wieka energię prze­no­szoną przez fale dźwię­kowe. Science fiction w Waszym domu. :)

uBeam działa na zasadzie transmiter-adapter. Do kontaktu pod­łą­czamy spe­cjalne urzą­dze­nie kon­wer­tu­jące prąd zmienny na elek­trycz­ność prze­no­szoną „drogą dźwię­kową”. Do ła­do­wa­nego urzą­dze­nia pod­łą­czamy adapter, który dźwięki zamieni w prąd ładujący baterię. Dźwięki prze­no­szone są w paśmie, którego człowiek nie słyszy — pies także, a więc nie musimy martwić się o naszych czwo­ro­noż­nych przyjaciół.

Duże sieci re­stau­ra­cji mogłyby montować takie urzą­dze­nia w swoich lokalach — klienci mogliby za darmo ładować swoje laptopy czy smart­fony, po­pi­ja­jąc kawkę i nie musząc męczyć się ze zbędnym oka­blo­wa­niem (a pa­mię­taj­cie, że nie każdy bar zapewnia gniazdka). Ła­do­wa­nie urzą­dze­nia nie trwa chwilę, a więc klienci po wypiciu kawy nie zni­ka­liby za chwilę do domu, aby tam szybko na­ła­do­wać urzą­dze­nie i spraw­dzić maile. Zo­sta­wa­liby na dłużej, za­ma­wia­jąc jeszcze obiadek — zasada win-win-win znajduje więc tutaj za­sto­so­wa­nie. Dostawca sprzętu i lokal zarobią na sprze­daży, a klient będzie szczę­śliwy, że po­pi­ja­jąc koktajl mógł na­ła­do­wać laptopa (bo właśnie czeka na ważne maile czy przelewy). uBeam to produkt idealny dla Starbucksa. :)

Jeśli je­ste­ście ciekawi, jak uBeam sprawuje się „w akcji” spójrz­cie na filmik we wpisie na Engadget.

[ź] tuaw.com, zdj: engadget.com

Tagi: projekt, ubeam, ładowarka