Data: 19.7.2011 o 21:32 Kategoria: Internet
Hegemoni naszej ery: Google i Facebook

 

Facebook ma już 10% ludz­ko­ści na łamach swojego serwisu, a Google właśnie startuje z Google+, które ma skon­so­li­do­wać pewnie drugie tyle. Co to oznacza dla nas? Jeśli wpa­so­wu­jemy się w średnią krajową, czyli jesteśmy po prostu prze­cięt­nym oby­wa­te­lem… w sumie nic. Ko­rzy­stamy, mamy zna­jo­mych, wy­mie­niamy się in­for­ma­cjami i tyle.

Problemy za­czy­nają się wtedy, gdy dany serwis staje się naszym głównym centrum ko­mu­ni­ka­cji oraz gdy sto­su­jemy go do za­sto­so­wań pro­fe­sjo­nal­nych, biz­ne­so­wych, zarobkowych.

Ostatnie przy­kłady pokazały nam, że gdy nie jesteśmy dużą firmą, która może narobić szumu w razie czego, w obliczu pro­ble­mów zo­sta­jemy zdani na łaskę lub niełaskę danego molocha.

W ciągu godziny możemy zostać z niczym, bez pewności, że ktoś nam pomoże.

Kto sam kiedyś próbował skon­tak­to­wać się z Google, do­sko­nale wie o czym mówię. Facebook okazuje się wcale nie lepszy. Oczy­wi­ście mamy tu problem skali, bo jak obsłużyć na dobrym poziomie ten prawie miliard ludzi? Ale z drugiej strony, jak nie umiesz pro­wa­dzić BOK-u, to po co pchasz się do świata usług?

Wcho­dzimy tu na grunt rozważań, czy ko­rzy­sta­jąc z dar­mo­wych usług możemy narzekać? Moim zdaniem możemy. Nie ko­rzy­stamy przecież z Google i FB cał­ko­wi­cie za darmo. Do­star­czamy ww. firmom nie­zli­czoną ilość danych sta­ty­stycz­nych oraz in­for­ma­cje o naszych pre­fe­ren­cjach i o tym, jak ko­rzy­stamy na co dzień z internetu.

Tagi: Facebook, google, googleplus