Data: 31.7.2011 o 12:55 Kategoria: Internet
Mordercy, samobójcy, kryminaliści, czyli kto się czai w internecie

Dzie­cio­bójcy, sprawcy ogrom­nych mor­derstw czy nawet sa­mo­bójcy bardzo często in­for­mują o swoich za­mia­rach w in­ter­ne­cie. Przy­kła­dem jest cho­ciażby ostatnia masakra w stolicy Norwegii oraz na wyspie Utoya dokonana przez Norwega Andersa  Breivika. Tacy ludzie z reguły nie wzbu­dzają żadnych po­dej­rzeń. Utrzy­mują przy­ja­ciel­skie stosunki z są­sia­dami, kolegami z pracy czy rodziną. O tym, że coś planują, do­wie­dzieć można się cho­ciażby z in­ter­netu. Najpierw trzeba jednak ich groźby po­trak­to­wać poważnie.

W sprawie ubie­gło­ty­go­dnio­wych wydarzeń w Norwegii reakcja Europy była na­tych­mia­stowa. Tuż po piąt­ko­wych za­ma­chach, polska pre­zy­den­cja w po­ro­zu­mie­niu z unijnym ko­or­dy­na­to­rem ds. walki z ter­ro­ry­zmem Gillesem de Ker­cho­vem zwołała w Brukseli nad­zwy­czajne spo­tka­nie unijnych eks­per­tów ds. walki z ter­ro­ry­zmem. Spo­tka­nie do­ty­czyło zwięk­sze­nia szyb­ko­ści wymiany in­for­ma­cji pomiędzy służbami a krajami UE. Warto też dodać, że wy­ko­rzy­sta­nie in­ter­netu przez grupy ter­ro­ry­styczne, takie jak cho­ciażby Al-Kaida, śledzi m.in. Europol. Szkoda, że dotyczy to głównie więk­szych grup terrorystycznych.

In­ter­ne­to­wych sza­leń­ców, którzy ogła­szają w nim pla­no­wane zbrodnie jest co nie miara. Wielu z nich jednak nie spełnia swoich gróźb. Anders Breivik nie został jednak za­uwa­żony, pomimo tego, że po­roz­sy­łał w sieci manifest z do­kład­nym opisem, czego zamierza dokonać.

Problem ten nie dotyczy tylko krajów eu­ro­pej­skich. Po­cho­dzący z Arizony Jared Lee Loughner, zanim zaczął strzelać do ludzi w Tucson, nagrywał kosz­marne filmiki, które wrzucał na YouTube’a.

Jeden z nich, w którym planuje „szkołę lu­do­bój­stwa” można ciągle obejrzeć:

Samobójstwo w internecie

Osoby, które w sieci de­kla­rują po­peł­nie­nie sa­mo­bój­stwa są chyba trak­to­wane najmniej poważnie. Wszyscy wiemy — nie­szczę­śliwa miłość, nie­zda­nie egzaminu czy inna chwila słabości skutkuje myślami sa­mo­bój­czymi. Ostatnio głośny był przy­pa­dek 42-letniej Brytyjki, która w swoim profilu na Fa­ce­bo­oku napisała, że właśnie łyknęła garść tabletek i chcia­łaby się pożegnać. Oczy­wi­ście spotkała się z pogardą i po­śmie­wi­skami swoich zna­jo­mych, że kłamie. Kobieta jednak zmarła, a cała historia wstrzą­snęła in­ter­ne­tem i nawet sze­fo­stwem Fa­ce­bo­oka, które za­ape­lo­wało, by reagować w takich sytuacjach.

Zabójcy czyhają na Facebooku

20-letni Richard Alden Samuel McCro­skey III znany jako Syko Sam umiesz­czał na swoim profilu utwory muzyczne, w których rapował o tym, jak pięknie jest zabijać ludzi. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby później nie zna­le­ziono czterech ciał za­ko­pa­nych w ogródku. Zabił własną dziew­czynę, jej rodziców i koleżankę.

Kolejny przy­pa­dek dotyczy 24-letniego Au­stra­lij­czyka - Ramazana Acara. Ogłosił na Fa­ce­bo­oku, że zaraz zabije swoją córeczkę.  Co też uczynił. Zginęła od ciosów nożem japońskim.

Gdy ktoś obcy zaprosi Cię do zna­jo­mych, zastanów się dwa razy, zanim za­ak­cep­tu­jesz za­pro­sze­nie. 33-letni Peter Chapman — seryjny gwał­ci­ciel i morderca, miał na Fa­ce­bo­oku ponad 100 zna­jo­mych, którym przed­sta­wiał się jako młody i przy­stojny 19-latek.  Jedną z nich była 19-letnia Ashleigh Hall, która miała problemy z niską sa­mo­oceną i nie­śmia­ło­ścią. Morderca prawił jej w wia­do­mo­ściach same kom­ple­menty i po zdobyciu zaufania — umówił się na spo­tka­nie. Gdy Chapman przy­je­chał po nią sa­mo­cho­dem, dziew­czyna wsiadła do środka i została przez niego związana i zgwał­cona. Dziew­czyna zmarła w skutek uduszenia.

Na Fa­ce­bo­oku nie warto szukać na­to­miast zabójców. Prze­ko­nała się o tym London Eley z Fi­la­del­fii, która ogłosiła na swoim profilu na Fa­ce­bo­oku, że zapłaci tysiąc dolarów za zabicie jej byłego. „Oferta” za­in­te­re­so­wała 18-letniego Timotha Bynuma. Naj­lep­sze w tym wszyst­kim jest to, że wy­mie­niali się ko­re­spon­den­cją na swoich pro­fi­lach, więc wia­do­mo­ści były widoczne dla wszyst­kich. Obydwoje zostali zaraz za­trzy­mani, zanim do cze­go­kol­wiek doszło. W miesz­ka­niu Bynuma zna­le­ziono i za­bez­pie­czono jednak broń.

W 2007 roku tra­giczne wy­da­rze­nia wstrzą­snęły całym światem, a naj­bar­dziej Fin­lan­dią.  18-letni uczeń Pekka-Eric Auvinen za­strze­lił osiem osób (w tym dy­rek­torkę szkoły) i kil­ka­na­ście ranił. Sam też się po­strze­lił i zmarł w szpitalu po kilku go­dzi­nach. Tuż przed atakiem, z samego rana za­mie­ścił na YouTube film pt. „Masakra w liceum Jokela” w którym zawarł swoje „prze­sła­nie”. Mimo to tragedii nie udało się uniknąć.

Wszyst­kie powyższe przy­kłady pokazują nam, że internet w dzi­siej­szym świecie często służy do sza­leń­czych celów. In­ter­ne­towi wariaci wie­lo­krot­nie spełnili swoje groźby i nie można wy­klu­czyć, że na tym po­prze­staną. Ciągle jednak spo­łe­czeń­stwo traktuje ich z przy­mru­że­niem oka. Lecz nie ma im się co dziwić, w sieci przecież pełno jest wyzwisk, bluzgów, chamstwa i wielu oso­bi­stych „manifestów”.

[ź]vbeta.pl

Tagi: anders breivik, samobójstwo, zabójcy na facebooku