Data: 11.11.2011 o 15:15 Kategoria: Software
Historia człowieka, który pokochał Windows Phone #3: Bing

Plat­formy pełne są wy­rze­czeń. Apple zamyka nas na swoje, nie­ko­niecz­nie naj­tań­sze roz­wią­za­nia. An­dro­idowi nie służy otwar­tość. A Windows Phone? Ma Binga, który w obliczu pol­skiego oby­wa­tela po­zo­staje daleko w tyle.

Sys­te­mowa in­te­gra­cja usług z za­ło­że­nia ma służyć szczyt­nym celom. Zwalnia użyt­kow­nika z myślenia o do­dat­ko­wych apli­ka­cjach, a pod­sta­wowe sposoby za­rzą­dza­nia, dla przy­kładu: pro­fi­lami w sieciach spo­łecz­no­ścio­wych są dostępne już po wyjęciu urzą­dze­nia z pudełka. Hub people potrafi zrobić wiele za­mie­sza­nia przy łączeniu kilku kont, ale po stwo­rze­niu kilku grup (nie­ko­niecz­nie z setką zna­jo­mych) przy­wraca swój po­cząt­kowy blask.

Bing jest usługą Mi­cro­so­ftu, która nie potrafi wydostać się na po­wierzch­nię jeziora strat. Rynek przej­muje jakby na siłę, wy­ku­pu­jąc kolejne domyślne pozycje w paskach wy­szu­ki­wa­rek. Niegdyś mówiło się o współ­pracy z RIM, nawet sam Ballmer oznaj­miał to na scenie jednego z keynote’ów. Podobne part­ner­stwo miało zawiązać się z Ca­no­ni­cal, fundacją dbającą o rozwój Ubuntu, jednak sprawa ucichła. Naj­więk­sze wzrosty od­no­to­wano po prze­ję­ciu Yahoo!, którego wy­szu­ki­warka niemal w całości pracuje na roz­wią­za­niach Binga.

Doszło do tego, że Bing otrzymał własną apli­ka­cję i de­dy­ko­wany przycisk pod ekranem te­le­fo­nów z Windows Phone. Na­tu­ral­nie wszystko nie obraca się tylko wokół wy­szu­ki­wa­nia na stronach in­ter­ne­to­wych. Mamy mapy, które do­dat­kowo zostaną wsparte na­wi­ga­cją offline Nokii. Co za tym idzie lokalne przed­się­bior­stwa mogą się na nich oznaczyć i być wy­szu­kane z poziomu od­po­wied­niej zakładki. Tak się składa, że o ile z Google można planować wyjście do re­stau­ra­cji, o tyle w Polsce o roz­wią­za­niach Mi­cro­so­ftu nikt nie słyszał. Nawet za­wę­ża­jąc krąg wy­szu­ki­wa­nia do więk­szych miast nie jestem w stanie znaleźć żywej duszy.

Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Bing na Windows Phone nie opiera się tylko na mapach i prze­cze­sy­wa­niu In­ter­netu. Obok do­sta­jemy system roz­po­zna­wa­nia muzyki, kodów QR, a nawet tłu­ma­cze­nia tekstu ze zdjęcia, który działa jak na kom­pu­te­ro­wego tłumacza przy­stało (czyli kon­wer­sa­cji z drugim czło­wie­kiem po­wie­rzyć mu nie można). Na­to­miast szcze­gól­nie może przydać się to przy za­gra­nicz­nych wy­jaz­dach i roz­szy­fro­wy­wa­niu na­głów­ków gazet, witryn skle­po­wych, czy re­stau­ra­cyj­nego menu.

Jakość wy­szu­ki­wa­nia zależy w głównej mierze od stopnia zin­dek­so­wa­nia In­ter­netu. Google ma na tym polu zde­cy­do­wa­nie większe do­świad­cze­nie. Widać to głównie po ak­tu­al­no­ści pol­sko­ję­zycz­nych wyników, a zmiany do­myśl­nego Binga Mi­cro­soft nie prze­wi­duje i raczej szybciej będziemy mogli liczyć na poprawę wy­świe­tla­nych re­zul­ta­tów. Oczy­wi­ście stoją przed nami otworem mobilne strony Google, a nawet apli­ka­cja w pełni wspie­ra­jąca ich mapy z lo­ka­li­za­cjami, także biorąc pod uwagę re­stryk­cje i izolację Windows Phone istnieją sensowne alternatywy.

Bing od strony tech­nicz­nej jest dobrze roz­wią­zany. Brakuje mu jednak treści, w których możemy prze­bie­rać, ponieważ o ile oferta muzyczna i do­pa­so­wa­nia z jej roz­po­zna­wa­nia są bardzo celne, to o miej­scach oraz pol­sko­ję­zycz­nych wynikach nie można tego po­wie­dzieć. Tym sposobem staje się on naj­wyż­szą ceną, jaką musimy zapłacić za ko­rzy­sta­nie z Windows Phone. Jeżeli dzisiaj nie będzie spra­wiało nam to pro­ble­mów, to nic nie stanie na prze­szko­dzie, aby zaufać Microsoftowi.

Tagi: Bing, microsoft, windows phone