Pomysł blokowania reklam w sieci T-mobile padł już w październiku. Wtedy to także właściciele portali internetowych: Onetu, Gazety czy WP, zwrócili trzeciemu co do wielkości w Polsce operatorowi sieci komórkowej uwagę, że takie zagrania są krótko mówiąc nieczyste. Według prezesów największych firm wydawniczych w internecie, pomysł T-mobile jest nie tylko kontrowersyjny, ale może nieść nieprzyjemne konsekwencja dla samych klientów firmy, która chce im przecież pomóc. Rynek reklamy mobilnej wart jest w Polsce 20 milionów złotych rocznie i suma ta wciąż rośnie. Utrata zysków wielkich portali na rzecz jednego z operatorów sieci telefonicznych jest nie do przyjęcia.
„Genialny” pomysł T-mobile może być brzemienny w skutkach, a batalia z wydawcami zakończyć się w sądzie. Prezesi wyżej wymienionych firm zamówili już ekspertyzy w kancelariach prawnych, z których to ekspertyz wynika jasno, że pomysł T-mobile łamie prawo, a firma dopuszcza się także nieuczciwych zagrań przeciwko konkurencji.
W skrócie: T-mobile chcąc pomóc nie tylko sobie, ale i swoim klientom postanowiło testować usługę, mającą w 2012 roku nosić nazwę „Szczupły i Sprawny Internet” (w skrócie „SiSI”). Prezes firmy, Miroslav Rakowski, zapowiedział, że klienci T-mobile nie uświadczą podczas przeglądania sieci reklam, także tych od Google. Miałoby to odciążyć infrastrukturę sieciową, a także kieszenie klientów, którym pakiety wyczerpywałyby się wolniej. Ewentualnie wydawcy treści mogliby płacić T-mobile za wyświetlanie spersonalizowanych reklam.
Wydawcy nie chcą się na to zgodzić i planują batalię sądową. Jutro odbędzie się spotkanie prezesa T-mobile z ekspertami IAB, na którym pomysł zostanie — mówiąc delikatnie — „przedyskutowany”. Interwencję w tej sprawie zapowiedział już Urząd Komunikacji Elektronicznej: „Zapowiedź blokowania reklam przez operatora sieci T-Mobile(…) to stawianie pod ścianą przez giganta słabszego przeciwnika, jakim jest rozproszona branża internetowa. Na to się nie zgadzamy i jeśli dojdzie do blokowania reklam, będziemy zmuszeni interweniować”.

Trójkąt wydawniczy. Na czerwono: to, co boli T-mobile. Wyrzućmy jeden z wierzchołków a cały ekosystem runie. Wybaczcie moje niesamowite umiejętności graficzne.:)
Pomysł T-mobile budzi mnóstwo emocji i kontrowersji. Z jednej strony firma chce jak najlepiej dla siebie i swoich klientów, z drugiej strony zadziera z branżą, która dostarcza treści dla klientów sieci. Wydawcy, reklamodawcy i operatorzy tworzą zgrany ekosystem, który T-mobile chce bezczelnie zniszczyć. A jak wiemy niszczenie ekosystemu przynosi korzyści albo jednej stronie, albo nikomu. Wydawca czerpie zyski z reklamy, wyświetlanej na smartfonach i tabletach. Dzięki tej reklamie utrzymuje się i może generować treść dla klientów sieci. Jeśli operator zablokuje reklamy, to klienci nie dostaną treści — proste. „Trudne do zaakceptowania byłoby przecież odcięcie części użytkowników operatora od treści, więc tak samo trudne do zaakceptowania wydaje się odcięcie wydawców od przychodów reklamowych.” — pisze Wyborcza.
Sytuacja znajdzie zakończenie w sądzie, wątpię bowiem, aby T-mobile wycofało się z testów, które już niedługo mają się rozpocząć (wspólnie z kilkoma tysiącami klientów). Niemożliwe jest, by firma zaprzestała rozwoju algorytmów, nad którymi pracuje już od jakiegoś czas. Dla T-mobile oznaczałoby to straty, a jak wiadomo łatwiej patrzeć, gdy ktoś traci (w tym wypadku dostawcy treści), aniżeli tracić samemu.
[ź] zdj: Flickr: rafaeB
Tagi: reklamy, T-Mobile, wydawcy Fascynat mediów społecznościowych. Interesuje mnie zarówno sieć w codzienności, jak i codzienność w sieci. Informatyk z zamiłowania w niestereotypowym wydaniu. Pracuję na stanowisku specjalisty ds. e-PR w firmie Projekt PR.