Recenzja „jeżynki” – BlackBerry PlayBook

Research In Motion to firma, która jeszcze kilka, bądź kilkanaście, miesięcy temu, większości osób kojarzyła się jedynie z biznesowymi telefonami. Stereotypowe BlackBerry to pełna, wygodna, fizyczna klawiatura QWERTY, nieduży ekran, na nim natomiast słabo wyglądający i nie cukierkowy system operacyjny oraz, oczywiście dużo znosząca, bateria. Tak było do tej pory. Jednakże kanadyjska firma postanowiła trochę zmienić ten wizerunek. Część zmian wyszła na lepsze, a część na gorsze. Jednym z kroków tego postępowania było wprowadzenie na rynek tabletu nazwanego BlackBerry PlayBook. Właśnie to urządzenie w zestawie z telefonem BlackBerry 9900 miałem przyjemność używać przez ostatnie dni.

Specyfikacja:

  • Procesor TI OMAP 4430 o taktowaniu 1GHz,
  • ekran o przekątnej 7 cali i rozdzielczości 1024×600 pikseli,
  • 1 GB pamięci RAM,
  • 16GB wbudowanej pamięci Flash,
  • kamera o rozdzielczości 5Mpx z tyłu oraz 3Mpx z przodu,
  • bateria o pojemności 5300 mAh.

Pudełko i akcesoria:

Tablet przyjeżdża zapakowany w eleganckie, kwadratowe, czarne pudełko. Możemy na nim znaleźć logo producenta oraz podstawowe informacje o urządzeniu. W środku, poza samym urządzeniem, znajdziemy materiałowy pokrowiec, ładowarkę sieciową, kabel USB, ściereczkę z mikrofibry oraz zestaw kilku książeczek z informacjami o produkcie i bezpieczeństwie, oczywiście w wielu językach, poza polskim. Jedną rzecz należy pochwalić, jest nią dołączany pokrowiec, który bardzo się przydaje. Nie jest tak elegancki, jak skórzane etui do 9900, jednakże dobrze spełnia swoją funkcję, za co duży plus dla RIM. Jedyną małą rzeczą, do której chciałbym się przyczepić , jest ładowarka. Chętnie postawię piwo temu, kto wyjaśni mi, dlaczego jej końcówka jest pomarańczowa, a nie czarna, jak kabel i wszystkie inne akcesoria?

Obudowa i wykonanie:

Urządzenie ma bardzo nieskomplikowany i minimalistyczny design. Z przodu znajdziemy dużą taflę 7-calowego ekranu, pod nim napis BlackBerry wraz z charakterystycznym logo producenta, natomiast na wyświetlaczem diodę powiadomień oraz kamerę o rozdzielczości 3Mpx. Boki tabletu są puste, natomiast na górze umieszczono cztery przyciski: włącznik, sterowanie głośnością oraz play/pause, ponadto swoje miejsce znalazły tam również dwa mikrofony, a z prawej strony złącze mini-jack i. Od spodu znajdziemy różne informacje o modelu i ilości pamięci, a także trzy porty: microUSB, microHDMI oraz złącze stacji dokującej. Tył urządzenia to miejsce jedynie dla charakterystycznej jeżynki oraz aparatu 5Mpx. Całość urządzenia, poza przednim panelem, pokryta jest tworzywem przypominającym połączenie gumy i plastiku. Dzięki temu jest wystarczająco twardy, ale nie śliski, przez co tablet dobrze leży w dłoni i nie boimy się, że zaraz nam wypadnie.

Ekran:

PlayBook został wyposażony w ekran o przekątnej 7 cali i rozdzielczości 1024×600 pikseli. Jest on zadowalającej jakości, kąty widzenia są dosyć dobre. Niestety, rozdzielczość nie zachwyca. Obraz jest wystarczająco klarowny, ale można bez problemu, niekoniecznie z bliskiej odległości, zobaczyć pojedyncze punkty. Mimo tej małej wady, wyświetlacz nie ma kłopotów z prawidłowym działaniem, zawsze odbiera dotyk we wskazanym przez nas miejscu, działa sprawnie i bez opóźnień.

Bardzo ciekawym elementem urządzenia jest aktywna ramka. To rozwiązanie RIM pozwala na wykorzystanie czarnych pasków dookoła ekranu jako elementów dotykowych i daje możliwość obsługi urządzenia za pomocą gestów. Przesuwając od ramki w prawo lub lewo, możemy zmieniać otwarte aplikacje. Gestem od dołu wracamy do menu i otwieramy okno multitaskingu, natomiast od góry dostępne są wszystkie opcje i ustawienia.

System:

Przechodząc od wykonania przez aktywną ramkę, doszliśmy do serca urządzenia, którym jest system PlayBook OS 2.0. Nie jest to kopia systemu znanego ze smartfonów producenta tak, jak w przypadku Apple lub Androida, lecz całkiem inna, oddzielna dystrybucja, różniąca się zarówno funkcjami, jak i designem.

Cały system tabletu oparty jest na gestach, przycisk „power” potrzebny nam jest jedynie do włączenia i wyłączenia urządzenia. Na początku niektórych może zdziwić fakt, że PlayBook nie ma lockscreen’a z prawdziwego zdarzenia. Jeśli wybieramy opcję zabezpieczenia hasłem, zobaczymy prośbę o wpisanie go oraz klawiaturę. Natomiast jeśli nie mamy włączonej blokady, wystarczy przesunąć palcem między brzegami wyłączonego ekranu lub nacisnąć przycisk włączenia, aby ujrzeć listę aplikacji lub włączone programy, oczywiście tylko wtedy, gdy jakiekolwiek zostawiliśmy uruchomione przed zablokowaniem.

GUI oprogramowania PlayBook OS 2.0 nie wprowadza nic rewolucyjnego w kwestii tabletowych systemów operacyjnych. Standardowo mamy pasek z godziną i datą, wskaźnikiem baterii oraz łączności, a także skrótem do ustawień. Umieszczony został na górze. Co ważne, wszystkie ikony są aktywne i pozwalają na zarządzanie funkcjami urządzenia takimi, jak jasność, włączanie i wyłączanie Wi-Fi, BT, blokadę orientacji. Resztę ekranu wypełnia zwijana lista aplikacji (6×3), z głównym paskiem mieszczącym do 6 aplikacji. Oczywiście możemy je dowolnie układać, tworzyć kolejne przewijane ekrany lub foldery.

[nggallery id=56]

Aplikacje:

Jeśli już mowa o aplikacjach, należy skupić się na tym, co dostarcza nam producent. Początkowo tablet wypuszczony został bez podstawowych aplikacji, jak mail czy kalendarz, co odbiło się głośnym echem w mediach. RIM jednak poszedł po rozum do głowy i w wersji 2.0 udostępnił już wszystkie podstawowe funkcje bez potrzeby łączenia się z telefonem BlackBerry. Z ciekawszych rzeczy poza standardem, który znajdziemy wszędzie, jest preinstalowana aplikacja Docs To Go, która jest bardzo dobrym i przyjemnym w użyciu edytorem plików, na przykład tych z pakietu Office. Kolejną rzeczą jest Print To Go, program pozwalający po ściągnięciu dodatkowej aplikacji na nasz komputer na wysyłanie plików bezpośrednio do urządzenia przez funkcję drukowania w danym programie np. Wordzie.

Ponadto, mamy do dyspozycji mapy Bing, aplikację do pogody, notatki głosowe i, oczywiście, dostęp do AppWorld. Przechodząc właśnie do sklepu z aplikacjami stworzonego przez BlackBerry, należy powiedzieć, że, niestety, jest to najsłabszy punkt całego urządzenia. Mimo, że jest on tak ważny, co widać na przykładzie Apple, RIM nie postarał się o rozwój ekosystemu. Było to dodatkowo ciężkie, że późno zdecydował się na wypuszczenie tabletu, a także nie pozyskał odpowiedniej liczby developerów chętnych do programowania na tę platformę. Właśnie dlatego sklep jest bardzo słabo wyposażony i stosunkowo drogi. Dla przykładu, gra Angry Birds kosztuje 12zł, gdzie w AppStore możemy ją dostać za 2,39€ (ok. 10zł) w wersji na iPada, natomiast w Google Play jest ona darmowa. Ceny zdecydowanie nie zachęcają, pomijając fakt tak skromnego wyboru, jaki oferuje nam AppWorld. Rzecz, która zdziwiła mnie najbardziej, to fakt, że na PlayBooka nie ma dostępnej oficjalnej aplikacji Dropbox, należy używać zamiennika, na przykład Bluebox. Zdziwiło mnie to bardzo, bo jest to jeden z podstawowych programów, które używam na co dzień. Co więcej, dla telefonów BlackBerry jest dostępna oficjalna aplikacja. Wydało mi się to dosyć dziwne.

Wśród tak wielu negatywów odnalazłem też pewne pozytywne aspekty AppWorld. Są nimi – dostępne bezpłatnie – trzy bardzo dobre gry: Modern Combat 2 Black Pegasus, Asphalt 6 oraz NFS Undercover. Dwie pierwsze są ograniczonym czasowo prezentem od producenta, w celu uczczenia wydania oprogramowania w wersji 2.0. Kto jeszcze nie ma, niech koniecznie ściąga, bo warto!

Multimedia

PlayBook, jak sama nazwa wskazuje, ma służyć, jak każde urządzenie tego typu, głównie rozrywce i zabawie. Dlatego należy zwrócić szczególną uwagę na to, jak multimedialny jest ten tablet. BlackBerry wypuściło urządzenie w trzech różnych wersjach pamięci: 16/32/64 GB. Do mnie trafiła najskromniejsza wersja, co jednak nie jest przeszkodą, gdyż bibliotekę muzyczną zawsze mam w telefonie, więc dostępne dla użytkownika około 14GB spokojnie starczyło na resztę.

[nggallery id=57]

Internet

Stockowa przeglądarka BlackBerry jest bardzo udana. Strony internetowe wczytują się szybko, a po kilku chwilach przyzwyczajenia i znalezienia podstawowych funkcji, można śmiało przez długie godziny surfować po wszystkich stronach internetowych. Bardzo dobrze radzi sobie ona również ze stronami, na których potrzebna jest obsługa Flash Playera. Nie miałem problemu z otworzeniem jakiejkolwiek strony, treść nigdy nie była zniekształcona, bądź niedopasowana, do urządzenia.

Gry

Jak już pisałem wcześniej, skupiłem się na tytułach, które są aktualnie dostępne za darmo. Te trzy gry zapewniły mi wiele godzin niesamowitej rozrywki. Były płynne i pokazywały możliwości graficznie urządzenia. Szczególnie Modern Combat 2, która wciągnęła mnie na bardzo długi czas. Tak, jak pisałem już wcześniej, zdecydowanie warta poświęcenia chwili albo dwóch.

Filmy

Niestety, w tej kwestii PlayBook radzi sobie bardzo słabo. Odtwarzacz dostarczany z urządzeniem przez producenta nie był w stanie otworzyć wszystkich plików. Udało mi się włączyć tylko jeden z wielu filmów w rozdzielczości FullHD 1080p, jednak przy próbie przewijania program odmówił współpracy. Trochę gorsza jakość 720p w większości przypadków nie stwarzała problemów. Jedynie film w formacie Xvid po raz kolejny pokonał aplikację wideo. Tak samo zresztą z napisami, które nie otworzyły się w żadnej z testowych próbek.

Muzyka

W przypadku muzyki na tabletach, jak i smartfonach, nie oczekuję nigdy za wiele. Po prostu nie chcę się rozczarować. Tak też było tym razem. Jakość muzyki nie zachwyciła, była na poziomie średnim, takim, jak wszędzie, niestety. Dużym plusem są za to głośniki stereo, w końcu umieszczone z przodu obudowy, a nie, jak większość producentów ma w zwyczaju, po bokach albo z tyłu. Brzmią one w miarę dobrze, spełniają się świetnie zarówno w grach, jak i filmach. Gorzej ma się to w przypadku muzyki, ale to już standard urządzeń mobilnych. Na słowa uznania zasługuje również posunięcie producenta i możliwość synchronizacji biblioteki iTunes, które przebiegło u mnie niemalże bezproblemowo. Niestety, nie udało mi się odtworzyć plików w formacie bezstratnym.

Zdjęcia

„Koń jaki jest, każdy widzi” – te słowa najlepiej oddają moje odczucia w kwestii przeglądarki zdjęć i tego, co mogę o niej napisać.

Aparat

Jakość zdjęć robionych przez niego rzuca na kolana. To, nawet, moim zdaniem, dobrze, bo śmieszą mnie, a podejrzewam, że część z Was również, ludzie robiący zdjęcia 7-10 calowym tabletem. Dużym plusem jest jakość przedniej kamery. Nie spotykamy tu popularnego VGA, ale aż 3Mpx, które mogłyby nam świetnie służyć do rozmów na Skype, gdyby tylko klient tego komunikatora pojawił się w AppWorld.

Poniżej zdjęcia zrobione PlayBookiem. Trzy z nich zostały wykonane tylną kamerą, a jedno przednią (telefon w ręce):

[nggallery id=58]

BlackBerry Bridge

Jak pewnie zauważyliście na zdjęciach lub na Facebooku, gdzie pytałem Was, co chcielibyście wiedzieć o tablecie BlackBerry dodałem zdjęcie ze smartfonem 9900. Właśnie taki zestaw dostałem od producenta, głównie po to, żeby przetestować wszystkie możliwości, z których najciekawsza wymaga obu tych urządzeń. Nazwana ona została BlackBerry Bridge. Z jednej strony jest to dodatek, którego można by uniknąć, z drugiej zaś bardzo ciekawe rozwiązanie, które chciałbym zobaczyć u innych producentów. Zacznijmy od tego, jak działa Bridge. Jest to bardzo łatwe połączenie, wystarczy sparować łącza Bluetooth w obu urządzeniach, następnie, na przykład skanując kod telefonem, połączyć urządzenia. Od tej pory zawsze, kiedy zarówno tablet, jak i smartfon będą miały włączony BT oraz znajdą się blisko siebie, automatycznie połączą się bez potrzeby ingerowania użytkownika. Należy jednak zadać pytanie, co w rzeczywistości daje nam to połączenie?

Dostęp do treści z telefonu i zarządzanie takimi aplikacjami, jak: Wiadomości, Kontakty, Kalendarz, BlackBerry Messenger, Notatnik oraz Zadania. Szczerze mówiąc, zastanawiałem się, dlaczego te programy nie mogą działać osobno na obu urządzeniach i nie znalazłem odpowiedzi. Cenię jednak to, że daje to możliwość wygodnego używania tabletu na kanapie, po czym bierzemy telefon do ręki i jesteśmy w tym samym miejscu. Owszem, da to się rozwiązać za pomocą chmury, ale, jak widać, RIM postawił na inny sposób.

Kolejna z nich to udostępnianie internetu. Trochę więcej o nim napiszę jeszcze poniżej, bo wiele osób nie wie, czym jest BIS oraz BES, ale zakładając, że mamy już skonfigurowany internet w naszym smartfonie, możemy bez obaw surfować po sieci również na tablecie. Co prawda łącze jest ograniczone do szybkości Bluetootha, mimo wszystko, nie zauważyłem jakichś drastycznych zmian w prędkości i nie wpłynęło to na wygodę przeglądania stron na PlayBooku, nie będąc w zasięgu WiFi. Dlaczego to rozwiązanie jest tak świetne skoro, zarówno w iOS, jak i na Androidzie możemy zrobić Hotspot WiFi i korzystać nie tylko przez tablet tego samego producenta, ale również, na przykład na naszym laptopie? Ze względu na baterię. Sam PlayBook nie ma żadnych problemów z wytrzymaniem ciężkiego dnia pracy. Inaczej ma się sprawa w przypadku smartfonów, które „wołają o energię” już po kilku godzinach udostępniania internetu. RIM przezwyciężył ten problem i w 9900 mimo, że wytrzymuje on tylko jeden dzień, a nie kilka, jak poprzednicy, pozwolił na cały dzień ciągłego działania zarówno przez telefon, jak i przez BlackBerry Bridge i dopiero późnym wieczorem zaczynałem się zastanawiać, ile jeszcze wytrzyma. Chciałbym, żeby tak samo było w moim leciwym iPhonie.

Ostatnią nowością, która zrobiła na mnie największe wrażenie, jest zdalne sterowanie tabletem. Kiedy tylko chcemy, nasz smartfon z jeżynką może zamienić się w klawiaturę (bardzo wygodną zresztą) oraz myszkę do PlayBooka. Jest to genialne urządzenie, szczególnie, gdy podłączymy tablet przez HDMI do naszego telewizora i, leżąc na kanapie, mamy w ręku małego „pilota”, który pozwala nam zrobić te same czynności, które wykonujemy dłońmi, gdy używamy PlayBooka w sposób tradycyjny.

BIS/BES

Tak, jak obiecałem, należy wyjaśnić, czym jest BIS i BES, bo wielu użytkowników, którzy chcą kupić smartfona z jeżynką, nie jest do końca świadomych. BlackBerry, jako dostawca usług biznesowych, zastrzegł sobie, że, przede wszystkim mail, ale również internet w jego terminalach, będzie dostępny przez jego własne serwery. Dlatego też musimy korzystać z APNów BlackBerry. Dla użytkownika jest to bardzo dobre rozwiązanie, moim zdaniem nie wprowadza zamętu, a co ważne, dostęp BISu czyli BlackBerry Internet Service jest nielimitowany,  jeśli chodzi o dostęp do kont mailowych oraz społecznościowych i przeglądania internetu. Jedyne dane, za które jesteśmy rozliczani, poza pakietem BlackBerry, to wszelkiego rodzaju streamingi, np. YouTube. Moim zdaniem jest to bardzo dobra oferta dla klientów sieci Play, którzy nawet na kartę za 10zł miesięcznie – odpowiednik mniej więcej pakietu 200MB (w cenie 9zł) – mogą korzystać z nielimitowanego internetu, pod warunkiem jednak, że filmy będą starali się oglądać, będąc w zasięgu WiFi. Drugim tajemniczym skrótem jest BES czyli BlackBerry Enterprise Server. Tutaj jest już trochę bardziej skomplikowanie, jednakże póki nie mamy telefonu służbowego w dużej korporacji, nie musimy martwić się o rozumienie tej funkcji. Więcej o usłudze i jej możliwościach możecie przeczytać tutaj.

Bateria

Akumulator o pojemności 5300 mAh sprawuje się dobrze. Pozwala na około dwa dni pracy bez większego wysiłku. Natomiast, gdy chcemy spędzić z tabletem dużo czasu, nie musimy się martwić, czy wytrzyma od wyjścia z domu do powrotu. Jest w stanie spokojnie przepracować od 8 do 22 i jeszcze zostanie mu trochę energii. Test wytrzymałości pokazał, że urządzenie padnie po około 7 godzinach nieprzerwanego grania, oglądania filmów i surfowania po internecie. W stanie spoczynku tablet może pozostać przez nawet ponad tydzień.

Podsumowanie

BlackBerry Playbook na pewno nie jest urządzeniem dla każdego. Atrakcyjna może wydawać się cena – od $199. Lecz potrzebujemy rodziny lub znajomych w USA, którzy nam go kupią i przyślą lub przywiozą. Jeśli nie zdecydujemy się na takie rozwiązanie, w Polsce zapłacimy około 1200 złotych. To już jest dosyć spora suma, biorąc pod uwagę, że za 1699 złotych możemy kupić iPada 2G. Osobom, którym nie przeszkadza 10 calowy ekran i które nie są użytkownikami i wielbicielami Research In Motion, zdecydowanie polecam dozbieranie tych kilkuset złotych lub kupno używanego iPada. Będziemy mogli zrobić dużo więcej i w dużo przyjemniejszy sposób. Natomiast Ci, którzy są związani z marką (używają telefonu BlackBerry), bądź też koniecznie chcą jedynie 7 calowe urządzenie, mogę z czystym sumieniem polecić PlayBooka. Jednakże pod jednym warunkiem. Nie możecie oczekiwać zbyt dużo. Do surfowania po sieci, serwisów społecznościowych, maila, przeglądania plików Office, filmów i niektórych gier, będzie idealny. Jeśli jednak szukacie czegoś więcej, musicie rozważyć inne platformy.

Ocena

Plusy:

  • Wydajny system,
  • dobra bateria,
  • BlackBerrry Bridge.

Minusy:

  • Cena w Polsce,
  • mało aplikacji.
Galeria:

[nggallery id=59]