E-dysk jak P2P?

Kilka lat temu modnym sposobem przechowywania zdjęć czy dokumentów było umieszczanie ich na tzw. e-dyskach, czyli wirtualnej przestrzeni udostępnianej przez różne serwisy, często odpłatnie. Od czasów pierwszych e-dysków mieniło trochę czasu, a technologia P2P, którym kojarzyła się tylko i wyłącznie z pobieraniem plików przeobraziła się w formę komunikacji w czasie rzeczywistym, telewizję czy nawet wyszukiwarkę. Wuala to kolejna próba wykorzystania technologi P2P, tym razem w formie tworzenia kopii zapasowych danych na dyskach użytkowników korzystających z sieci.

Na czym polega ta innowacja? Otóż Wuala nie jest typową usługą “web space” tworzącą kopie na zdefiniowanym serwerze. Dane w przeciwieństwie do e-dysków przechowywane są na komputerach innych użytkowników korzystających z usługi Wuala. Oczywiście dokumenty przed stworzeniem kopii na dysku nieznajomego są szyfrowane w taki sposób, by osoby niepowołane nie miały do niego dostępu. Co ciekawe ilość miejsca oferowanego do tworzenia kopii jest wprost proporcjonalna do ilości danych, które użytkownik chce sam udostępnić. Autorzy pomyśleli również o tym by dane zostały skopiowane jednocześnie na kilka komputerów. Niektóre dokumenty np. muzyka, filmy można również udostępnić do użytku publicznego.

Aplikację Wuala P2P można pobrać ze strony projektu, do której odsyłamy wszystkich zainteresowanych. Nie dyskryminując nikogo programiści przygotowali wersję dla takich systemów jak Windows, Linux czy Mac OS. Program dostępny jest już fazie otwartych testów.

Co jest fajne w Wuala:

– dostępna na platformy Windows, Linux i Mac (ja używam z Win XP SP3 i openSuse 11 64-bit)

– niezawodne działanie (w sensie klient nie robi jakiś fochów)

– całkowita dowolność tworzenia grup, współdzielenia plików, zarządzania prawami dostępu

– klient funkcjonalny i estetyczny (wygląda tak: http://wua.la/en/screens.html)

– funkcje serwisu społecznościowego są naprawdę niezłe, współdzielenie plików jest zaskakująco łatwe, po prostu nadaję prawa dostępu do mojego pliku/katalogu osobom lub grupom, są też grupy zainteresowań do których można się w dowolnej chwili przyłączać/odłączać (publiczne) lub przyłączać z przyzwoleniem twórcy grupy (prywatne)

– integruje się “przezroczyście” z DivShare i Facebook Photo. Mniej przezroczyście (możliwość przesyłania plików dowolnej wielkości do zaakceptowanych użytkowników jednej i drugiej usługi) ze Skype i Gmailem (obie strony muszą mieć Wualę, technicznie wygląda tak, że daję prawa dostępu do określonego pliku który już jest na dysku sieciowym, więc nic fizycznie już nie wysyłam. W ten sposób mogę wysłać komuś nawet obraz iso na DVD w ciągu paru sekund)

– integruje się z systemem, jeśli w routerze odblokuje się odpowiedni port (domyślnie 7373) to Wuala jest widziana jako kolejny dysk w systemie. Można go obsługiwać na przykład dowolnym file managerem, metodą “przeciągnij i upuść”, wskazać FastStone Image Viewerowi aby automatycznie zrzucał tam zdjęcia z karty aparatu fotograficznego, przeprowadzać streaming etc.

– szybkość downloadu jest praktycznie ograniczona tylko przepustowością łącza jakim się dysponuje (protokół podobny do bittorrenta, ale to tak jakbym był pojedynczym peerem i miał setki a w przypadku większych plików tysiące seedów), tak więc jeśli ma się wystarczająco wydajne łącze to można na przykład oglądać filmy prosto z Wuali, bez ściągania czegokolwiek na dysk fizyczny. W moim przypadku (Neostrada) łącze jest do tego za słabe (filmy mają zacinki), ale słuchać muzyki ze zgromadzonych plików Ogg Vorbis mogę jak najbardziej

– superbezpieczny sposób na przechowywanie danych – pliki mało że szyfrowane “na twardo” (wszystkie pliki szyfrowane AESem od dł. klucza 128 bitów, uwierzytelnienie kluczem RSA o dł. 2048 bitów) to na dodatek NIKT nie ma całości plików na dysku, a możliwość złożenia tego do kupy ma tylko właściciel (z tego powodu niektórzy obawiają się czy Wuala nie stanie się jakimś darknetem, bez żadnej możliwości kontroli ze strony instytucji państwowych). Całość jest przechowywana nadmiarowo, więc matematycznie nie ma sposobu, aby “coś się rypło w przechowywaniu”.

– jest i pozostanie za darmo (ale na razie trzeba zaproszenia aby założyć sobie konto, tak jak kiedyś w Gmailu)

Co nie jest fajne:

– klient jest oparty na Javie. Wbrew pozorom nie jest powolny, ale potrafi mieć zapotrzebowanie do 100 mega RAMu. Bez włączonego klienta Wuala nie działa. Oczywiście klient nie zawsze musi działać, można go sobie w dowolnej chwili włączać/wyłączać, ale wtedy traci się część fajnych opcji, do których człowiek się szybko przyzwyczaja. I tak źle i tak niedobrze ;-)

– program cachuje sporo małych, zaszyfrowanych plików w swoim katalogu na dysku. Nie zwalnia to działania samego Windowsa, ale niektóre programy do defragmentacji potrafią nieźle zwolnić, bo męczą się z tym strasznie. Inne – jak darmowy UltraDefrag – nie mają z tym kłopotu. Cache można wyłączyć w opcjach, ale wtedy łącze internetowe dostaje w ucho. U mnie przy wyłączonym cache surfuje się zauważalnie mniej komfortowo.

– komfort pracy z Wualą jest zależny od szybkości i jakości łącz. Przyznam, że jeśli ktoś ma wolną radiówkę to będzie się męczyć. Zwłaszcza z uploadem na Wualę, bo ten zazwyczaj jest sporo wolniejszy od downloadu (tak jak w ADSLu). Ten problem generalnie dotyczy używanie jakiegokolwiek dysku online.

– cachowanie i szyfrowanie wielu małych plików które chce się uploadować może wymagać sporo cykli CPU (w moim przypadku było to około 4500 miniaturek zdjęć, których obróbka “przed wysłaniem” zabrała programowi blisko 26 minut Dla porównania ten sam folder tylko spakowany ZIPem był “obrabiany” w 11 sekund. Rozmiar folderu – 141 megabajtów)

– niektóre funkcje dodatkowe jak jednoklikowe “wywoływanie” zdjęć w fotolabie prosto z Wuali dostępne tylko w Szwajcarii (bedzie prawdopodobnie też w innych krajach, bo Wuala sie pytała jaki serwis polski jest moim ulubionym – GE 140808)

– klient na razie tylko w języku angielskim, niemieckim, francuskim, szwedzkim i portugalskim (doszedł jeszcze rosyjski – GE 14.08.08)

– brak interfejsu webowego. Dominik Grolimund (twórca Wuali) zapowiedział, że będzie (na początku tylko do odczytu/podglądu), ale na razie jeśli ktoś chce używać Wuali to musi zainstalować klienta (dojdzie w tym tygodniu, “pełny” – upload/download jeszcze w tym miesiacu – GE 140808)

Źródło: dobreprogramy.pl / komentarz by Galaktyczny Edek