4chan atakuje przeciwników WikiLeaks

Po publikacji przez serwis WikiLeaks tajnych depesz przesyłanych pomiędzy USA a innymi krajami, zaostrzył się konflikt tegoż projektu z różnymi organizacjami oraz amerykańskim rządem. Kilkanaście podmiotów postanowiło wymówić firmie WikiLeaks swoje usługi. Użytkownicy forum 4chan postanowili zemścić się za te czyny i zaatakować niektórych z “wrogów” WikiLeaks.

Na pierwszy ogień poszła witryna firmy MasterCard. Anonimowi hakerzy z 4chan`a postanowili zablokować stronę www firmy po tym, jak jej szef zabronił dokonywania płatności w obrębie usług MasterCard na stronach należących do WikiLeaks; tym samym WikiLeaks nie mogła otrzymywać pieniędzy od donatorów, z których to pieniędzy utrzymywane były w pewnym stopniu serwery firmy.

Strona główna mastercard.com "leży"

Bez większego problemu przed atakami typu DDoS bronią się jak na razie firmy PayPal (jedynym efektem działań hakerów jest zablokowanie firmowego bloga) oraz PostFinance. Po tyłku dostało się także stronie rządowej Szwecji, która rano zniknęła z sieci na kilka godzin. Kolejnymi celami “Anonimowych” mają być EveryDNS.net, Visa i Amazon. Amazonowi oberwie się za wyrzucenie WikiLeaks z własnych serwerów, na których to serwis był utrzymywany. Tym samym firma zmusiła winowajcę zamieszania do przeniesienia się na serwery szwedzkiej firmy Bahnhof AB, której siedziba znajduje się w bunkrze (pozostałość z czasów “Zimnej Wojny”).

4chan jest siłą tak wielką, że niemal każda firma prędzej czy później powinna się pod nią ugiąć. Społeczność “Anonów” – bo tak nazywani są użytkownicy 4chana – jest znana od dawna jako “największa wolnościowa siła w internecie”. Ich subiektywna ocena działań poszczególnych firm jest często motorem do przeprowadzenia ataku na ich strony główne – ataku, w którym uczestniczy bardzo dużo osób. Tak jest też w przypadku wymienionych powyżej – Anonimowi dokonują linczu na wszystkich tych, którzy w jakiś sposób popierają rząd amerykański i pomagają mu w skutecznej eliminacji WikiLeaks.

Tutaj wspomnieć warto o EveryDNS, który “odpiął” domenę WikiLeaks.com tylko dlatego, że ataki DDoS na WikiLeaks mogły zagrozić infrastrukturze sieciowej firmy. Firma nie jest więc tak naprawdę “winna”, po prostu dbała o dobro swoich klientów i moim zdaniem, nie należy jej się policzek. Jak widać nie warto podpadać 4chanowi.

Pojawiły się także pogłoski, jakoby Twitter także miał paść ofiarą 4chana. Podobno tag #WikiLeaks był blokowany przez serwis. Nie wiadomo jednak na ile informacja ta jest prawdziwa. Jeśli Twitter coś ukrywa to może mieć przekichane.

[ź] chip.pl, antyweb.pl, news.cnet.com, news.onet.pl, wiadomosci.gazeta.pl