Inwazja tabletów. 3G bronią masowego rażenia operatorów.

Tablety jeszcze do pierwszego kwartału minionego roku kojarzone były częściej ze swoimi graficznymi kuzynami związanymi na stałe z blatem biurka doświadczonych grafików. Dzisiaj, mimo że odpowiednie aplikacje umożliwiają wzbogacenie ich o podobne funkcjonalności, zdecydowanie częściej z pomocą narzędzi do malowania stają się kolejnym doświadczeniem w życiu dzieciaków. Nie tylko Adobe, mówiąc o wykorzystaniu iPada jako wirtualnej palety barw dla Photoshopa, potwierdza totalnie odmienne cele obu urządzeń. Każda kolejna gra z rozbudowaną fabułą, edytor tekstowy, aplikacje serwisów trzecich, czy nawet poziom, jaki reprezentuje sobą wbudowana przeglądarka, klient poczty i kalendarz stwarzają poczucie uniwersalności – chociaż w pewnych względach ograniczonej.

Niektórzy z nas już dzisiaj z powodzeniem wykorzystują mobilny internet w domu, a tablety dodatkowo powinny pozwalać wynieść go poza zasięg routera. Któż nie chciałby do tego celu wykorzystać jednego rachunku i tak opłacanego co miesiąc w ramach domowego dostępu do sieci? Na straży jednak stoją operatorzy, który z premedytacją bronią swoich interesów. Duplikat karty SIM przynajmniej w teorii powinien załatwić sprawę, bo w końcu nie idzie o połączenia, a o internet. Coś na wzór takiej usługi oferuje Era, jednak do ideału jest wciąż daleko, ponieważ aktywacja danego urządzenia wyposażonego w jedną z dwóch przypisanych abonentowi kart sim odbywa się za pośrednictwem specjalnego numeru. Ponadto 60 zł (+VAT) miesięcznie można jeszcze oszczędzając przeznaczyć na bezproblemowego prepaida ze sporymi limitami.

Inną opcją jest zaopatrzenie się w odpowiedni transfer na telefonie i udostępnianie 3G po WiFi. Rozwiązanie to ma dwie zasadnicze wady, ponieważ nie po to mamy pojemną baterię wypełniającą szczelnie wnętrze tabletu, żeby wyładowywać sobie telefon, a w tym przypadku prądu nigdy za mało. Ponadto nie wszyscy mogą pozwolić sobie na żonglerkę pakietami, szczególnie w abonamencie i nie zawsze te odpowiadają, gdy zależy nam na minutach.

Otwarte, bezprzewodowe sieci coraz gęściej pokrywają punkty usługowe, a nawet całe osiedla, gdzie pod oknami możemy dowolnie korzystać z dobrego serca właścicieli tych niezabezpieczonych. Telekomy trzymają nas w garści i powinniśmy od nich uciekać. Na zmiany się nie zapowiada, dlatego też moim jedynym urządzeniem z dostępem do mobilnego internetu pozostanie telefon udostępniający go poprzez WiFi do pracy z tabletem w miejscach, gdzie zasięg na to pozwala, a o stałym łączu nie słyszano.