Apple to nie marka – dla fanatyków to religia

Można być fanem marki czy produktu jednak “kult firmy” i uosabianie jej z postacią niemalże boską to przesada, nie sądzicie? Produkty Apple i specyficzna polityka firmy Jobsa powodują zmiany w mózgu – są one na tyle duże, że ciężko zapewne będzie je powstrzymać bądź odwrócić. Badania przeprowadzone na zlecenie BBC wykazały, że niektórzy fanboje Apple to tak naprawdę fanatyczni wyznawcy religii nadgryzionego jabłka.

Neurologowie przeprowadzili cykl badań z użyciem rezonansu magnetycznego (MRI) aby sprawdzić jak zachowuje się mózg fanów marki Apple. Okazało się, że obcowanie tych osób z gadżetami tej firmy powoduje reakcje w obszarach mózgu odpowiadających za odczucia religijne. Oznacza to, że reakcje fanów Apple w zetknięciu z produktami firmy są niemalże identyczne jak reakcje osoby wierzącej podczas wizyty w kościele. Apple staje się religią – to pewne. Według BBC świątynią Wielkiego Jabłka (nadgryzionego, a więc niedoskonałego – lub doskonałego w swej niedoskonałości) stać się może “Jabłkowa Kaplica” (a w Polsce iSpot :)). A jeśli już mówimy o kapliczkach to obejrzyjcie poniższy filmik – stare, ale jare.

Gdy w Londynie otwierano Apple Store, zatrudnione tam osoby wpadały w obłęd graniczący z szaleństwem na tle religijnym. Fanatycy marki Apple posunęli się już do tego, że wyrażają swoją miłość do firmy Jobsa robiąc sobie tatuaże, obklejają domy naklejkami, a nawet tworzą małe, jabłkowe kapliczki ze starych Maków.

Blog o nazwie Cult of Mac zaproponował fanatykom pielgrzymkę do pierwszego sklepu Apple w Virginii ku uczczeniu 10-tej rocznicy sprzedaży produktów marki Apple w sklepach sieci detalicznej. Czy to nie chore?

[ź] edition.cnn.com