Amazon Kindle Fire jako “7-inch every tablet killer”?

Wczorajsza premiera tabletu od Amazonu, mającego podbić serca miłośników sprzętu dotykanego odbiła się w mediach segmentu technologicznego tak szerokim echem, że chyba przeszła oczekiwania twórców urządzenia. Po szybkim przejrzeniu czytnika RSS na 10 wpisów, 2 lub 3 traktowały właśnie o Kindle Fire lub tematach blisko z nim związanych. Ogólna podnieta wywołana premierą kolejnego urządzenia wydaje się być bezpodstawna. Redaktorzy przeróżnych serwisów nadal jednak śpiewają hymny pochwalne ku 7-calowemu tabletowi Amazonu (oczywiście nie wszyscy) i już zdążyli go okrzyknąć mianem: “iPad killer”, “7-inch every tablet killer” oraz “teraz inne firmy muszą spuścić z ceny”. Nie jest tak kolorowo moi drodzy.

Specyfikacja techniczna tabletu jest doskonała i rzeczywiście, w tym segmencie cenowym próżno szukać podobnych jemu urządzeń. Wyposażony zostanie on w 7-calowy ekran IPS o rozdzielczości 1024x600px, który będzie mieć powłokę Gorilla Glass oraz folię antyrefleksyjną, dzięki czemu z urządzenia będzie można korzystać także przy ostrym oświetleniu. Ekran typu IPC zapewnia ponadto doskonałe kąty widzenia.

W środku Kindle Fire siedzi dwurdzeniowy procesor TI OMAP (1GHz na rdzeń), który ponoć lepiej radzi sobie z materiałami wideo od sławnej Tegry 2. Ilość RAM? 512MB – Mało? No, ale za tę cenę? – te słowa pojawiają się po każdym zdaniu, w którym ktoś wytyka kolejny minus tabletowi.

Ważniejsze od tego, co ma ten tablet jest to, czego on nie ma. 3G? Brak. GPS? Obecności nie stwierdzono. Slot na karty pamięci? Brak. Wyjście HDMI? Nie ma (o zgrozo!) Nie ma także aparatu (i tak nikt go nie używa) oraz kamerki. Brak także mikrofonu. Dobrze, że inżynierowie wyposażyli go w jack 3,5mm i wejście microUSB…

Amazon chcąc nieco pocieszyć potencjalnych nabywców zapewnił, że zamiast wejść na karty pamięci otrzymają bezpłatny dostęp do Amazon Cloud Storage (a pamięci wewnętrznej jest tylko 8 GB). Klienci dostaną także miesięczny abonament w Amazon Prime (wideo, tv shows) oraz bezpłatny dostęp do Amazon Android App Store, Amazon MP3 Store, Kindle Store. Tym samym firma chce zrekompensować im braki w gniazdkach i modułach.

Tablet jest skierowany do wąskiej grupy odbiorców – do osób, które tego typu urządzenia chcą używać przede wszystkim jako czytnik e-książek czy mini-telewizor do oglądania seriali. Nie ma co się łudzić – ten tablet ani nie będzie killerem (NOOK był droższy o 50 dolarów i nim nie był, choć bebechy miał podobne), ani dobrze się nie sprzeda. Osobiście wolałbym zainwestować dodatkową stówę lub dwie i w swoich dłoniach trzymać pełnoprawny sprzęt, ze wszystkimi gniazdami, 3G i GPS-em. Okrzyknięto już, że firmy produkujące kolejne urządzenia zaczną także popierać politykę “niskich cen”. Zapowiedziano także nową erę na rynku tabletów. To wszystko wierutne bzdury!

Przede wszystkim tablet ten jest tak tani, bo jest upośledzony. Po drugie żadna z szanujących się firm robiących dobre tablety, nie zabierze połowy funkcjonalności tylko po to, aby osoby mniej zamożne mogły pomacać ich sprzęt. Amazon wyskoczył tak naprawdę z półproduktem, który podbije serca wąskiej grupy odbiorców. Nim się obejrzymy, Kindle Fire zostanie zapomniany tak jak milion innych tabletów produkowanych co roku i mających być “tymi najlepszymi”.

[ź] tabletowo.pl