Pierwsza konferencja Apple z udziałem nowego CEO Tima Cooka – podsumowanie

4 dzień października 2011 roku, godzina 19:00 polskiego czasu. CEO Apple Tim Cook rozpoczął konferencję „Let’s talk iPhone”. Jesienne keynote’y zazwyczaj były zarezerwowane dla nowych iPodów, w tym roku jednak królował – jak mówi tytuł – iPhone. Ale po kolei. Firma wyjątkowo zaczęła od statystyk: na świecie mamy 374 Apple Store’y, iPhone ma 5% rynku smartfonów, sprzedaż Maków idzie mocno do przodu (23% procent wzrostu vs. 5% PCtów). Od 2001 roku, 300 milionów iPodów znalazło właścicieli, z czego 45 milionów w ciągu ostatnich 12 miesięcy. Użytkownicy iTunes Store kupili 16 miliardów piosenek, dzięki temu jest to najpopularniejszy sklep z muzyką.

Oczywiście ludzie z Cupertino są najbardziej dumni z iPhone’a – wzrost sprzedaży o 125%, aż 70% właścicieli ich telefonów jest zadowolonych z produktu. Myślę, że nikogo nie zszokuję wiadomością, że iPad jest najpopularniejszym tabletem na rynku, ciekawe jest jednak, że 80% amerykańskich szpitali testuje iPady, pojawiają się również w szkołach.

Jest to gościnny wpis Michała Zielinskiego, który szerzej podsumował konferencję Apple. Serdecznie zapraszam do zapoznania się z całością tekstu. Konferencja uznana za nudną, niczego ciekawego nie zobaczyliśmy. Było zwyczajnie, a może coś, gdzieś tam się jeszcze w środku kryje? Dla mniej wytrwałych polecam tekst Łukasza Matusika, który – no cóż – odrobinę się wynudził. Miłego czytania. // Ł.Ł.

Jednak główna prezentacja zaczęła się od iOS 5 – pobieżnie przypomniano jego nowe funkcje, czyli Notification Center, iMessage, integracja z Twitterem, Reminders, Newsstand oraz nowe Safari. Pojawiła się też nowa aplikacja – Cards. Służy ona do tworzenia i wysyłania pocztówek prosto z naszego iDevice. Yay! Ceny, applowe, $2.99 na terenie Stanów, $4.99 gdziekolwiek na świecie. Jeśli nie możesz się doczekać, kiedy na Twoim iPhonie zagości nowy system, to zapamiętaj datę 12 października i wtedy aktualizuj telefon. Kolejnym przypomnieniem było iCloud, znane już, a przeze mnie osobiście lubiane. Dostaliśmy też nową usługę – Find My Friends. Coś takiego jak Foursquare, tyle że pozwala śledzić innych użytkowników cały czas (jeśli wyrażą na to zgodę oczywiście). Obie usługi będą dostępne od 12 października.

 Jak już wspominałem, jesienne konferencje dotychczas dotyczyły iPodów, tak więc dostaliśmy też aktualizację 2 linii – Nano i Touch. Zacznijmy od tego pierwszego. Nie, nie dostał Click Wheela, nie, nie dostał kamerki. Czym więc może pochwalić się nowe Nano? Ano większymi ikonkami w menu (zamiast dwóch rządków, mamy jeden), nowym Nike+ oraz… 16 nowymi tarczami zegarków! Tak, nawet można ustawić sobie Myszkę Mickey! Ceny spadły do 129$ za wersję 8 GB i 149$ za 16 GB, ciągle więc nie ma modeli 32 GB. A co z nowym Touchem, czyli najpopularniejszym iPodem? Tutaj mamy 2 nowości – iOS 5 oraz kolor biały.

Tyle. Ach, cena za wersję 8-gigową spadła do 199$. Super…
Shuffle pozostał bez zmian, o Classicu nikt nic nie mówił. Kiedy będzie można kupić „nowe” iPody? 12 października.

Czas na kilka słów o iPhonie. Jako, że poprzedni model jest na rynku od czerwca zeszłego roku, wszyscy spodziewali się czegoś super. Plotki wskazywały na nowy design, większy ekran. A co dostaliśmy? iPhone’a 4S. S jak „Same”. Ta sama obudowa, ciągle ekran 3,5”. Zmiany dotknęły hardware’u – układ A5 znany z iPada 2, 8 megapikselowy aparat pozwalający na nagrywanie filmów w Full HD (przy kamerze warto wspomnieć, że jest nowy iPhone będzie robił zdjęcia najszybciej ze wszystkich telefonów na rynku – tylko 1,6 sekundy razem z włączeniem aplikacji), GSM i CDMA w jednym urządzeniu. Zgadzam się – te zmiany cieszą. Ale nie ma w tym nic, coby usprawiedliwiało półroczną zwłokę Apple z nowym telefonem. Well, there’s one more thing. A nazywa się Siri.

Każdy posiadacz iPhone’a 4S będzie mógł porozmawiać ze swoim telefonem – zapytać się go głosem, czy będzie potrzebował dziś parasola, jaka jest godzina w Nowym Jorku, ustawić budzik, sprawdzić jak mocno spadły akcje Apple’a w ostatnich dniach, czy znaleźć najlepszą restaurację w Cupertino. Można także odpowiadać na SMSy w ten sposób, można ustawiać nowe spotkania w kalendarzu, można praktycznie wszystko. Niestety, póki co będzie dostępne tylko dla języków: angielskiego, francuskiego oraz niemieckiego. Nie bój nic, następne pojawią się w przyszłym czasie.

I najważniejsza rzecz – ceny. Póki co, znamy tylko dla abonamentów w sieciach AT&T, Verizon oraz Sprint. iPhone 3GS 8 GB zostaje w sprzedaży – za darmo. Czwóreczka, również 8 GB – 99 dolarów amerykańskich. 4S będzie dostępny w wersjach 16, 32 oraz 64 GB za odpowiednio 199$, 299$ oraz 399$. Dzisiaj zaprezentowany aparat pojawi się w sprzedaży 14 października (Stany, Kanada, Australia, Wielka Brytania, Francja, Niemcy oraz Japonia), 28 października dostaną go mieszkańcy kolejnych 22 krajów, w tym będą to Czesi, Estończycy, Litwini, Słowacy. Tak, w Polsce zawita prawdopodobnie w grudniu.

Podsumowując moje podsumowanie dzisiejszej konferencji – było słabo, co tu dużo mówić. Nie pokazali nic, coby zrobiło na mnie wrażenie (Siri brakuje polskiego, wtedy będzie fajne). Nowe iPody to jest jakiś żart, iPhone 4S bez sensu opóźniony. Z drugiej strony, mamy trzy różne modele iPhone’ów – low-endowego 3GS, mid-endowego 4 oraz high-endowego 4S. Czy to pozwoli Apple zdobyć więcej niż obecne 5% rynku smartfonów? Zobaczymy, wszystko w rękach klientów. Moja „czwórka” prawdopodobnie zostanie u mnie jeszcze przez rok, a znajomym będę mówił, że to 4S – i tak nie zauważą różnicy.

[ź] zdj: engadget.com