Pracuj przed komputerem i zdrowiej – praca na stojąco – 21 dni „and counting”

W zeszłym roku, podczas rozmowy z kolegą, dowiedziałem się o nowym podejściu do pracy w biurze/z komputerem – zamiana “wygodnego” fotela na własne nogi i praca na stojąco. Blisko rok czasu musiałem dojrzeć do tego eksperymentu, a obecnie po 3 tygodniach mogę się z Wami podzielić swoimi wrażeniami.

Ważne kwestie przed przystąpieniem do eksperymentu

1. Jak to uzyskać. Gotowe biurka? Koszt 1000 – 4000 to norma, ok odpada. ;) Przez pierwsze tygodnie postawiłem na metody “chałupnicze” vel “piramidka” aby ogólnie zapoznać się z tematem i ocenić, czy to coś dla mnie czy nie. Ostatecznie, gdy już się zdecydowałem, po prostu poszedłem do MAKRO i zakupiłem przeceniony… stolik ogrodowy. ;) Kolega postawił na wariant CASTORAMA i nadstawka na normalne biurko.

2. Jak określić prawidłowe wymiary i ustawienie pozycji? Jeśli chcecie sobie wyliczyć na jakiej wysokości powinien być blat i monitor skorzystajcie z gotowego kalkulatora. Samą stronę polecam – jeśli macie wolnych kilka tysięcy $, znajdziecie tam gotowe rozwiązania dla wygodnych. :)

Teoria

Niestety, w Polsce informacji o tej technice pracy prawie brak. Siłą rzeczy musicie zmierzyć się z literaturą w języku Szekspira. Na Zachodzie wszyscy polecają taki tryb pracy jako o wiele zdrowszy od siedzącego i koniec. Owszem, ma swoje wady i powoduje pewne obciążenia, ale to mniejsze zło… pozostaje nam tylko wygrać w LOTTO i w ogóle nie pracować, bo każdy tryb pracy nam szkodzi. ;)

W Polsce dopiero szykuje się boom na tę metodę.

Czy jest to dla każdego? Trudno powiedzieć. To jest sprawa mocno zindywidualizowana + nie bez znaczenia są nieraz dziesiątki lat naszych przyzwyczajeń. Dla mnie sprawdza się to idealnie, a czy dla Ciebie, Drogi Czytelniku, będziesz musiał przekonać się sam.

Siedzący tryb pracy vs. Stojący
  • Przeciwnicy stojącego używają argumentu, że powoduje to żylaki nóg … ale za to siedzący powoduje … hemoroidy ;). Humorystycznie więc : sami wybierzcie sobie dolegliwość. ;) Siedząc, narażamy się na wiele innych dolegliwości jak otyłość (68% większe prawdopodobieństwo), cukrzycę, choroby serca etc.
  • Ja zdecydowałem się na stanie właśnie ze względów zdrowotnych, stojąc, spalamy extra 85kcal na godzinę, mamy lepsze krążenie itd.
  • Siedzenie rozleniwia, pracując na stojąco, jesteśmy bardziej dynamiczni, skupieni, robimy rzeczy szybciej i sprawniej.
  • Na stojąco jednak nie zrelaksujemy się … z drugiej strony jesteśmy w PRACY ;).
  • Na stojąco bardziej dbamy o dobrą postawę, nie garbimy się itd.
  • Do naszego mózgu dociera podobno 50% więcej tlenu, co przekłada się na wzrost naszych procesów twórczych.
Moje stanowisko i zasady

[nggallery id=81]

Jak widzicie na powyższych zdjęciach, mam dokumentację w trakcie i docelową :) “Podstawka” pod monitor (zdjęcie po) jest czysto przypadkowa, miała odpowiednią wysokość ;) Planuję ją zastąpić docelowo jakąś półeczką z szufladą na akcesoria.

Pracuję w systemie 50 minut stania, 10 minut przerwy – po 8 – 12h dziennie. Względem zalecanej wysokości monitora obniżyłem go o … 1cm i – wierzcie lub nie – zrobiło to dla mnie dużą różnicę ;). Nie stoję przy komputerze nieruchomo, staram się robić drobne ruchy, aby poprawić krążenie. Ważne jest, aby przy tym trybie pracy monitor był z dala od okna i z ciemnym tłem, czyli blisko ściany.

Moje biurko jest okrągłe i ma miejsce na nogi. Pracowałem przedtem przy tradycyjnym biurku z podniesionym punktem (zdjęcie przed) i jednak brakowało mi tej swobody, więc warto, abyście zwrócili na to uwagę :)

Wrażenia

Z początku dokuczał mi … ból pięt. Już nawet chciałem kupić gąbkę, ale stopy się przyzwyczaiły chyba gdzieś po tygodniu i już jest ok. Najgorszy jest właśnie pierwszy tydzień, gdy chcemy sobie usiąść odpocząć, męczymy się, ale potem jest już tylko lepiej. Ba, nawet przestały mnie boleć plecy, ale to też zasługa czegoś innego. :) Udało mi się w niecałe 30 dni całkowicie przestawić na nowy tryb pracy, z dużą korzyścią dla mojej efektywności i – chyba przede wszystkim – dla zdrowia, co dla mnie liczy się teraz najbardziej.

15 000 kcal w miesiąc bez wysiłku

Specjalnie zwlekałem z tym wpisem symboliczne 21 dni, aby być już w miarę pewnym i odczuć, czy mój organizm będzie potrafił się przyzwyczaić do takiego “wysiłku”, moje obawy o gorszą wenę (bo się stoi, nie odpoczywa, to jak tu coś wymyślić), były kompletnie nieuzasadnione, więc i Wam polecam taki eksperyment… spróbujcie, może Wam też się spodoba :)