Październikowa konferencja Apple – podsumowanie


Dziś o 19:00 rozpoczęła się konferencja Apple w San Francisco. Jak każda konferencja Apple, wywołała ona niemałe zamieszanie. Jednak ta konferencja to coś innego, niż poprzednie. W przeciwieństwie do większości, ta konferencja doczekała się video-relacji na żywo, zorganizowanej przez samo Apple.

Pierwszą nowością była nowa wersja iBooks. Nie wniosła ona nic przełomowego. Przewijanie w pionie, synchronizacja iCloud, funkcje publikacji cytatów na

Kolejna nowość to 13-calowy Retina Macbook Pro. Z rozdzielczością 2560x1600px na ekranie mieści się aż 4069000 pikseli. Phil Schiller pozwolił sobie na żart, że jest to drugi (po 15-calowej wersji) laptop na świecie z największą rozdzielczością ekranu. Nie da się temu zaprzeczyć.
Oprócz tego Macbook wyposażony jest w kamerę Facetime HD, 8GB pamięci RAM, od 128 do 768-gigabajtowy dysk oraz procesor i5 lub i7 Ivy Bridge. To wszystko obok baterii, która pozwala nawet na 7-godzinną pracę.
Macbook trafia do sprzedaży już dziś, w cenie $1699 za najmniej rozwiniętą wersję. “For the Pro in all of us”

Następnie nowy Mac Mini. Dwurdzeniowy procesor i5, 4GB RAM, 500GB dysk – w cenie $599. Starts shipping today.

Po Maku Mini przyszła czas na iMaki. Niesamowicie cienki, bo mający zaledwie 5mm grubości przy brzegu przypomina designem nowego iPhone’a 5. Płaskie brzegi, szkło od krawędzi do krawędzi i bezwzględna surowość form. Muszę przyznać, jest piękny. Trudno uwierzyć, że w tak płaskim urządzeniu zmieścił się cały komputer. Większość monitorów jest grubsza!
Oczywiście – tak jak w iPhonie 5 – ekran został połączony ze szkłem, dzięki czemu całość stała się 45% chudsza.
27-calowa wersja posiada rozdzielczość 2560x1440px. 21,5-calowa – 1920x1080px. Niestety, Retina to nie jest.

W środku – aż do 32GB pamięci RAM, procesor i5 lub i7, karta graficzna nVidia i cztery porty USB 3.0.

Nowością jest tzw. Fusion Drive – połączenie standardowego dysku HDD i dysku flash SDD. W iMaku znajduje się 128GB dysk SDD oraz 1- lb 3-terabajtowy dysk HDD. Pliki, których użytkownik używa najczęściej są przetrzymywane na SDD. Te, do których uzyskuje dostęp rzadziej, zostają na HDD. To wszystko dzieje się w pełni automatycznie i bez wiedzy użytkownika.

21,5-calowa wersja (2,7GHz czterordzeniowy i5, 8GB RAM, GeForce GT 640M, 1TB dysk) kosztuje $1299, a jej sprzedaż rozpocznie się w listopadzie. 27-calowa (taka sama specyfikacja) – $1799. Jej sprzedaż rozpocznie się w grudniu.

W końcu przyszedł czas na iPada. Ku mojemu zaskoczeniu, Apple zaprezentowała “dużego” iPada 4-generacji. Został on wyposażony procesor A6X, baterię pozwalającą na 10 godzin ciągłej pracy, nowy moduł LTE znany z iPhone’a 5, moduł Wi-Fi 802.11n i złącze Lightning. Na tym lista nowości się kończy. To dobrze, bo inaczej byłbym na siebie zły za zakup Nowego iPada zaledwie 2 tygodnie temu :).
iPad 4-generacji dostępny będzie w takich cenach, jak obecny.

Po Nowym Nowym iPadzie przyszedł czas na – jakże oczekiwanego – iPada Mini.
Zaledwie 7,2mm grubości sprawiają, że – mimo swojej “kwadratowości” – wygląda na niesamowicie lekki. Wyposażony został w 7,9″ ekran, któremu jednak Retina dana nie jest. Szkoda, bo w moich i pewnie nie tylko moich oczach, kompletnie go to dyskwalifikuje.
Wszystkie aplikacje, które działają na iPadzie 2. generacji, będą działać także na iPadzie Mini.

Podczas prezentacji iPada Mini Phil Schiller… porównywał go z Nexusem 7! Wyjątkowo odważny ruch, który świadczy o tym, że Apple jest niesamowicie pewne siebie. Jak zawsze, nawiasem mówiąc. Szkoda tylko, że z porównania wyniknęło jedynie, że iPad jest lepszy… bo ma większy ekran.

W środku iPada Mini: dwurdzeniowy procesor A5, kamera Facetime HD, 5-megapikselowa kamera z tyłu, globalny moduł LTE, Wi-Fi 802.11n, złącze Lightning. Tak jak iPad 4. generacji, wytrzymuje 10 godzin na jednym ładowaniu.

Cena iPada Mini Wi-Fi w wersji 16-gigabajtowej to $329 dolarów. Wersja 32GB kosztuje $429, a 64GB $529. Do każdego należy doliczyć $130, jeśli zdecydujemy się na wersję z 4G. To dość tanio. Jak na Apple…

iPad Mini trafi do sprzedaży 2 listopada (bieżącego roku).

Nie powiedziano ani słowa o dacie wypuszczenia nowego iTunes 11. Szkoda, bo wiele osób na to właśnie czekało.

Streszczając cały wpis: Apple pokazało nowe iBooks, niewnoszące nic nowego do świata ebooków, 13-calowego Retina Macbooka Pro, którego pewnie kupię, nowe (przepiękne) iMaki, które z chęcią przyjmę od jakiegoś miłego sponsora, iPada 4. generacji, oraz iPada Mini. Ten ostatni to ciekawa propozycja, ale w oczach wielu dyskwalifikuje go brak ekranu Retina. Ja na przykład nie wyobrażam sobie używania go, po kilku tygodniach z iPadem i iPhonem 4S.

Swoją drogą, czy iPad 4. generacji nazywa się The Newer iPad?