OpenAI i „niegrzeczny” ChatGPT. Nadchodzi wersja +18, ale bez skandali w stylu Groka

W przypadku sztucznej inteligencji granica między „użytecznym narzędziem” a „kontrowersyjną zabawką” bywa bardzo cienka. Przekonaliśmy się o tym wielokrotnie, obserwując poczynania bota Grok na platformie X, który zasłynął generowaniem rozbieranych zdjęć prawdziwych osób, ściągając na siebie gromy ze strony Komisji Europejskiej. OpenAI, twórcy ChatGPT, od dawna zapowiadali, że planują zrobić AI w wersji +18, ale jak się okazuje, chcą zrobić to w sposób przemyślany.
OpenAI i „niegrzeczny” ChatGPT. Nadchodzi wersja +18, ale bez skandali w stylu Groka

Najnowsze doniesienia wskazują, że Sam Altman i spółka nie zamierzają iść drogą Muska. Zamiast pornograficznych grafik i DeepFake’ów, otrzymamy narzędzie skupione na słowie pisanym. OpenAI stawia na ostrożność, weryfikację wieku i literacką erotykę, starając się uniknąć wizerunkowej katastrofy, która mogłaby zamienić ich flagowy produkt w narzędzie do generowania toksycznych treści.

Jak OpenAI chce uniknąć błędów Groka?

Główna różnica między nadchodzącym „niegrzecznym” trybem ChatGPT a propozycją od xAI (Grok) tkwi w formie przekazu. Podczas gdy Elon Musk deklaruje, że jego AI może tworzyć wszystko, co mieści się w kategorii „filmu od lat 18”, włączając w to obrazy i wideo, OpenAI stawia twardą granicę. Według doniesień The Wall Street Journal, nowy tryb w ChatGPT będzie ograniczał się wyłącznie do tekstu. Oznacza to, że użytkownicy będą mogli generować opowiadania o tematyce erotycznej lub prowadzić pikantne rozmowy, ale nie zmuszą bota do stworzenia pornograficznej grafiki czy filmu.

Takie podejście to sprytny ruch nie tylko wizerunkowy, ale i prawny. Przykładowo, brytyjska ustawa Online Safety Act nakłada bardzo surowe wymogi weryfikacji wieku dla platform udostępniających pornograficzne obrazy, ale jest znacznie łagodniejsza w kwestii literatury erotycznej. Trzymając się liter, OpenAI może łatwiej nawigować w gąszczu europejskich i światowych regulacji, jednocześnie dając dorosłym użytkownikom swobodę, o którą prosili od dawna.

Bezpieczeństwo przede wszystkim, czyli dlaczego tryb się spóźnia

Choć pierwotnie zakładano, że „niegrzeczny” bot zadebiutuje w pierwszym kwartale 2026 roku, wiemy już, że premiera została przesunięta. Powody są dwa: priorytety techniczne oraz – co ważniejsze – obawy o bezpieczeństwo najmłodszych. Wewnętrzna rada doradcza OpenAI ostrzegła firmę, że mechanizmy przewidywania wieku, choć zaawansowane, wciąż bywają zawodne. Testy wykazały, że system mylił się w około 12% przypadków, co przy skali 100 milionów nieletnich użytkowników tygodniowo oznaczałoby otwarcie drzwi do treści NSFW milionom dzieci.

Czytaj też: Wiosenne porządki z bonusem. Samsung rozdaje prezenty do odkurzaczy

OpenAI zmaga się również z technicznym wyzwaniem: jak pozwolić na „pikantny” tekst, jednocześnie blokując scenariusze szkodliwe, takie jak treści przedstawiające zachowania bez zgody czy wykorzystywanie nieletnich. Jeden z anonimowych członków rady ostrzegł wręcz przed ryzykiem stworzenia „seksownego trenera samobójców” – bota, który poprzez budowanie niezdrowej, emocjonalnej i seksualnej zależności, mógłby manipulować osobami w kryzysie psychicznym. Dlatego firma woli dmuchać na zimne i dopracować filtry, zanim funkcja trafi do szerokiego grona „zweryfikowanych dorosłych”.

Czytaj też: Microsoft robi krok w tył. Copilot jednak nie trafi do powiadomień Windows 11

Mimo opóźnień, kierunek jest jasny. OpenAI chce stworzyć przestrzeń dla dorosłej kreatywności, która będzie się różnić od „wolnej amerykanki” na platformie X. To podejście typu „smut, nie porno” – skupione na budowaniu nastroju i narracji, a nie na dosłownej, wizualnej stymulacji, która budzi największe obawy organów regulacyjnych. Choć na oficjalną premierę „niegrzecznego” bota musimy jeszcze poczekać, wszystko wskazuje na to, że będzie to narzędzie dla świadomych, zweryfikowanych użytkowników, a nie generator internetowych skandali. I bardzo dobrze.

Czytaj też: The Wall Street Journal