Alt + Space, czyli Google uczy się sztuczek od Apple’a
Najciekawszym elementem nowej aplikacji Google dla Windowsa jest sposób jej wywoływania, który doskonale znają użytkownicy Maca. Deweloperzy zdecydowali się na odważny krok i zaimplementowali skrót klawiszowy Alt + Space. To dokładnie ta sama kombinacja, która wywołuje systemową wyszukiwarkę Spotlight w ekosystemie Apple’a. Po jej naciśnięciu na środku ekranu pojawia się minimalistyczne okno, które stanowi bramę do zasobów internetu, ale i własnego komputera.

Co potrafi ten nowy cyfrowy pomocnik? Okazuje się, że całkiem sporo:
- Wyszukiwanie hybrydowe – pasek wyszukiwania nie ogranicza się już tylko do wyników z sieci. Z poziomu aplikacji możesz przeszukiwać pliki lokalne na dysku, zainstalowane programy, a także dokumenty zapisane na Dysku Google. To szybka ścieżka do wszystkiego, czego potrzebujesz w danym momencie pracy.
- Tryb AI Mode – to serce aktualizacji. Zamiast listy linków, możesz otrzymać bezpośrednią odpowiedź wygenerowaną przez sztuczną inteligencję, która od razu opatrzona jest odnośnikami do źródeł. Dzięki temu nie musisz przeklikiwać się przez kolejne strony, by zweryfikować fakty.
- Kontekstowa współpraca – aplikacja potrafi „patrzeć” na to, co robisz. Możesz udostępnić jej konkretne okno programu lub cały ekran, aby zadać pytanie dotyczące bieżącego zadania. AI pomoże przeanalizować dane w arkuszu kalkulacyjnym, streścić artykuł w przeglądarce czy wyjaśnić błąd w kodzie, nie przerywając rytmu pracy.
Na tym nie koniec nowości
Kolejnym potężnym narzędziem, które trafiło prosto na pulpit Windowsa, jest Google Lens. Funkcja znana doskonale ze smartfonów teraz pozwala zaznaczyć dowolny fragment ekranu – nie musi to być nawet konkretne okno. Może to być fragment grafiki, zdjęcie w aplikacji do przeglądania zdjęć czy tekst na filmie.
Czytaj też: Meta rzuca wyzwanie gigantom i stawia na osobistą superinteligencję
Dzięki integracji z Lens, aplikacja Google na Windowsa pozwala na błyskawiczne tłumaczenie tekstów widocznych na obrazach czy pomoc w rozwiązywaniu zadań domowych, które wyświetlasz na ekranie. To koniec żmudnego przepisywania treści do translatora. Widzisz coś ciekawego na YouTubie? Zaznaczasz, a Lens od razu podpowiada Ci, co to za przedmiot lub gdzie go kupić. Całość została zaprojektowana tak, abyś mógł uzyskać informację i od razu wrócić do tego, co robiłeś wcześniej, bez zbędnego przełączania się między oknami przeglądarki.
Microsoft może wciskać Copilota wszędzie, gdzie się da, ale Google znów pokazuje, że robi to po prostu lepiej i mniej nachalnie. Gigant wie, że wygrywa przede wszystkim ogromną bazą danych i zaufaniem do swojej wyszukiwarki, co dla wielu użytkowników może być decydującym argumentem przy wyborze asystenta na co dzień. Aplikację możecie pobrać z tej strony. Co istotne dla Polaków, na razie interfejs jest tylko w języku angielskim, ale zapytania obsługiwane są normalnie w naszym języku.
Źródło: Google
