Data: 20.9.2011 o 22:22 Kategoria: Inne
IntrenetBeta2011 - relacja z konferencji

Kon­fe­ren­cje branżowe to nie­spo­ty­kana moż­li­wość do­wie­dze­nia się, co wła­ści­wie w całej tej branży piszczy. Siłą takich spotkań są nie tylko pre­lek­cje pro­wa­dzone przez spe­cja­li­stów zaj­mu­ją­cych się różnymi dzie­dzi­nami in­ter­netu, ale także rozmowy ku­lu­arowe, moż­li­wość zdobycia nowych kon­tak­tów czy po prostu spo­tka­nia fajnych osób. Wybrałem się na InternetBeta2011 — kon­fe­ren­cję od­by­wa­jącą się w dniach 14–16 września w po­drze­szow­skiej wsi Kiel­na­rowa. Czy było warto?

Organizacja

Kon­fe­ren­cja została zor­ga­ni­zo­wana dość dobrze, choć nie obyło się bez potknięć. Dla przy­kładu re­je­stra­cja mojej osoby nie prze­bie­gła po­myśl­nie — pomimo upewnień Tomka Fie­do­ruka, który dzwonił do or­ga­ni­za­to­rów nie zna­la­złem się na liście. Panie za sto­li­kami były przemiłe i stwier­dziły, że mogę przyjść za 30 minut i odebrać wej­ściówkę — one dodrukują.

Duży minus muszę wystawić za ob­su­nię­cia czasowe nie tylko pre­lek­cji, ale także za prze­sta­wia­nie i wzajemną zamianę pre­zen­ta­cji. Drugiego dnia całość wykładów po­dzie­lono aż na 3 bloki. Gdy chciałem przyjść na jedną z za­pla­no­wa­nych pre­zen­ta­cji okazało się, że ona już się odbyła bo po prostu ją prze­su­nęli. Po­sta­no­wi­łem siedzieć na jednej ścieżce i nigdzie się nie ruszać. Two­rze­nie trzech bloków te­ma­tycz­nych to moim zdaniem pomysł nie­tra­fiony, bowiem stwarza to ryzyko wza­jem­nych prze­su­nięć względem pro­gra­mów re­ali­zo­wa­nych w po­szcze­gól­nych salach.

Widownia na Becie — źródło: Blue Cherry Studio

Nie można zarzucić niczego or­ga­ni­za­cji imprez in­te­gra­cyj­nych. Pokaz ogni, za­pre­zen­to­wa­nie umie­jęt­no­ści Bladego Krisa, występ zespołu folk roc­ko­wego, walki sta­ro­sło­wian i park linowy — takie atrakcje czekały na gości. Lo­ka­li­za­cja imprez to kolejny plus — pierwsza z nich odbyła się blisko centrum miasta, druga zaś blisko obiektu, na terenie którego odbywała się konferencja.

Scena — źródło: Blue Cherry Studio

Wartość merytoryczna

Pierwszy dzień kon­fe­ren­cji wypadł po prostu słabo za sprawą nikłej wartości me­ry­to­rycz­nej pre­lek­cji. Po­ru­szane tematy były ciekawe, jednak pre­le­genci nie­spe­cjal­nie się po­sta­rali i w efekcie widownia przy­sy­piała. Roz­ma­wia­łem z kil­ku­na­stoma osobami i wszyst­kie były zgodne — lanie wody oraz mała wartość me­ry­to­ryczna pre­zen­ta­cji to słowa do­sko­nale opi­su­jące dzień pierwszy. Ze swojej misji wy­wią­zali się jedynie Paweł Tkaczyk, Piotr Wa­glow­ski (niestety dla nie-prawnika ciężko jest zro­zu­mieć niektóre za­gad­nie­nia przez niego pre­zen­to­wane) oraz Bar­tło­miej Gola, który do­słow­nie zrównał z ziemią myślenie wielu osób zaj­mu­ją­cych się biznesem w internecie.

Klimat jak na imprezie rockowej

Drugi dzień to do­sko­nałe i war­to­ściowe pre­zen­ta­cje. Dwie z nich szcze­gól­nie mocno zapadły mi w pamięć:

  • Maciej Ossowski, który przedstawił 10 dużych wpadek e-mail marketingowych z całego świata. Podczas prezentacji można było się wyluzować, mózg odpoczywał, a my śmialiśmy się z nietrafionych posunięć dużych firm.
  • Jacek Jankowski o tym, jak wykorzystywać przestrzeń w grach na potrzeby reklamy. Jacek to bardzo żywa osoba, która nie nudziła i potrafiła przekazać dużą porcję wiedzy na temat biznesu reklamowego w grach. Ponoć nie pozwolono panu Kaczyńskiemu reklamować się na bilboardzie w jednej z gier wyścigowych...

Na za­koń­cze­nie drugiego dnia odbył się konkurs dla startup-ów — StartUp Sito. Nagrodę pu­blicz­no­ści otrzymał LingApp zaś nagrodę Jury - Manifo.com, o którym to pro­jek­cie już pi­sa­li­śmy. Oso­bi­ście gło­so­wa­łem właśnie na Manifo.

Dzień trzeci stał pod znakiem lżej­szych, nie­skom­pli­ko­wa­nych pre­zen­ta­cji (a może na takie właśnie trafiłem). Fre­kwen­cja rano nie do­pi­sy­wała, ponieważ impreza in­te­gra­cyjna trwała do późnej nocy. Do cie­kaw­szych pre­lek­cji  należy zaliczyć wy­stą­pie­nie Pawła Sali na temat e-mail mar­ke­tingu (ja nadal uważam, że jest to spam). Paweł opo­wie­dział o per­so­na­li­za­cji wysyłek re­kla­mo­wych, do­wie­dzie­li­śmy się czego należy unikać przy two­rze­niu oferty na potrzeby e-mail marketingu.

źródło: Blue Cherry Studio

Maciej Budzich opo­wie­dział o vlo­gos­fe­rze jako medium zy­sku­ją­cym coraz większe rzesze zwo­len­ni­ków. Michał Sadowski za­re­kla­mo­wał Brand24, o którym pi­sa­li­śmy. Do­sko­nały produkt jednak jak zwykle skupiono się mocno na reklamie roz­wią­za­nia, a nie kon­kret­nej porcji wiedzy. Za podobny styl pre­zen­ta­cji dość mocno skry­ty­ko­wano na back­chan­nelu Annę Rak, opo­wia­da­ją­cej o idei „po­ży­cza­niu zaufania”. Po­ży­czyła je od słu­cha­ją­cych i niestety do nich nie wróciło — reklama usługi Tru­sted­Shops przy­ćmiła fak­tyczną część prezentacji.

Na za­koń­cze­nie dnia trze­ciego Mateusz Tułecki miał po­wie­dzieć o tym, gdzie zmierza Beta. Do­wie­dzie­li­śmy się, że on sam tak wła­ści­wie nie wie, czy kon­fe­ren­cja odbędzie się za rok. Musimy niestety poczekać.

Podsumowanie

InternetBeta2011 to nie była słaba kon­fe­ren­cja. Siłą takich spotkań są ludzie, z którymi można wymienić się wi­zy­tów­kami, po­roz­ma­wiać na tematy nie tylko in­ter­ne­towe i poradzić się. Osoby, które spo­tka­łem chętnie dzieliły się wiedzą i roz­ma­wiały na prze­różne tematy (z Piotrem Wło­dar­kiem z Kon­to­mie­rza roz­ma­wia­li­śmy na przykład o BitCoin).

źródło: Blue Cherry Studio
Tagi: internetbeta, konferencja, rzeszów