Wróg bliższy niż myślisz. Recenzja komiksu “Superman. Ostatnie dni Lexa Luthora”

Gdy spojrzymy na relację Supermana i Lexa Luthora, widzimy coś więcej niż tylko klasyczny konflikt bohatera i złoczyńcy. W “Superman. Ostatnie dni Lexa Luthora” ten dialog zostaje doprowadzony do krańcowych konsekwencji: Luthor prosi swojego największego rywala, by ten pomógł mu pokonać śmierć. To, co mogłoby być kolejnym efektownym bitewnym spektaklem, staje się zwartą podróżą w głąb ludzkiej (i nadludzkiej) moralności.
Superman. Ostatnie dni Lexa Luthora

Superman. Ostatnie dni Lexa Luthora

Otwierając album, zanurzamy się w opowieść, która na papierze wydaje się prostym “ostatnim zadaniem” – superbohater ratuje kogoś, kto przez całe życie dążył do jego zniszczenia. Ale w rękach twórców: scenarzysty Marka Waida i ilustratora Bryana Hitcha, ta pozorna prostota nabiera wagi i wielowymiarowości. Waid (znany z pracy nad takimi tytułami jak “Justice League Unlimited” czy “Batman i Robin: Rok Pierwszy”) umiejętnie balansuje między epickim rozmachem opowieści a wewnętrznymi rozterkami swoich bohaterów. A my obserwujemy to na łamach pięknego albumu wydanego przez Egmont.

Czytaj też: Rok do końca legendy. Recenzja komiksu “All-Star Superman”

Superman. Ostatnie dni Lexa Luthora – recenzja komiksu

W sercu tego komiksu tkwi pytanie o to, co oznacza być bohaterem. Superman, który z natury jest ideałem altruizmu, wyrusza “na krańce wszechświata, do innych wymiarów i w inne epoki” nie dlatego, że obowiązek mu to nakazuje, lecz dlatego, że w jego życiu żyje głęboka wiara w wartość każdej istoty – nawet tej, która “zawsze usiłowała go zniszczyć”. Ten fundament moralny jest tutaj poddany próbie: czy ratowanie kogoś takiego jak Luthor jest aktem heroizmu, czy błędem, który zatraci granice między dobrem a ślepą nadzieją?

Ostatnie dni Lexa Luthora

Narracja Waida przypomina najlepsze klasyki gatunku, w których superbohater staje wobec własnych ideałów. Luthor – genialny, przebiegły, ale w końcu konfrontowany z perspektywą śmierci – staje się postacią bardziej ludzką niż kiedykolwiek wcześniej. To nie jest jednowymiarowy antagonista. Jego desperacja, siła ego i jednoczesna bezradność wobec własnej choroby czynią go kimś bliskim tragedii antycznej: nie wyłącznie złem, ale głosem sprzeciwu wobec porządku świata, w którym nawet geniusz i siła nie dają immunitetu przed przemijaniem.

Ostatnie dni Lexa Luthora

Pod względem graficznym “Ostatnie dni Lexa Luthora” to majstersztyk wizualnego opowiadania. Bryan Hitch – z pomocą Kevina Nowlana – maluje uniwersum Supermana z niemal dokumentalną precyzją i dynamiką. Każda scena jest tak skomponowana, że przyciąga wzrok i umysł czytelnika. Ilustracje nie tylko wspierają fabułę, ale ją wzmacniają, czyniąc z komiksu doświadczenie, które nie pozwala oderwać się od kolejnych kadrów.

Ostatnie dni Lexa Luthora

Choć fabuła opiera się na znanym motywie, Waid unika banału. Przez to album działa zarówno jako epicka space opera, jak i refleksja nad granicami poświęcenia. Relacja Supermana i Luthora – przez lata będąca metaforą konfliktu siły z inteligencją, dobra z pychą – tutaj zostaje rozciągnięta do granic możliwości narracyjnych. W finale komiksu sceny dramatyczne splatają się z filozoficznymi pytaniami o to, czy heroizm nie musi czasem oznaczać przebaczenia, a nawet wiary w odkupienie tego, co wydaje się nieodkupione.

Ostatnie dni Lexa Luthora

Komiks ten wpisuje się w długą tradycję opowieści, które testują definicję bohatera przez konfrontację z własną moralnością – podobnie jak legendarne “All-Star Superman”, które inspirowało nowe filmowe adaptacje postaci, czy klasyczna “Śmierć Supermana” z lat 90. XX wieku. “Ostatnie dni Lexa Luthora” nie tylko stoi w cieniu tych historii, ale oferuje świeże spojrzenie: zamiast koncentrować się na tragicznym końcu samego bohatera, Waid prowadzi nas przez wewnętrzną podróż tych, którzy pozostają, by odpowiedzieć na pytanie, co oznacza być Supermanem – i czy ten tytuł można udzielić również temu, kto wydawał się jego zaprzeczeniem.

Ostatnie dni Lexa Luthora

Podsumowując, “Superman. Ostatnie dni Lexa Luthora” to znacznie więcej niż tylko kolejna komiksowa miniseria. To komiks dojrzały, głęboki, wzruszający na wiele sposobów piękny. To opowieść o umieraniu, odkupieniu, heroizmie i ludzkiej – czy może nadludzkiej – wierze w dobro. W połączeniu z mistrzowską kreską i narracją, album ten zasługuje na miejsce obok najlepszych dzieł z uniwersum DC, które nie boją się pytać o to, co naprawdę czyni bohatera bohaterem.