Siły Powietrzne USA zakazują inteligentnych okularów. Decyzja podyktowana względami bezpieczeństwa

Wojsko od dziesięcioleci mierzy się z dylematem, jak wykorzystać nowinki technologiczne, nie narażając przy tym bezpieczeństwa. Tym razem na celowniku znalazły się inteligentne okulary. Urządzenia, które dla wielu są zwykłym gadżetem, w ściśle strzeżonych przestrzeniach militarnych mogą stać się prawdziwą piętą achillesową. Szczególnie igdy zaczynają samodzielnie interpretować otoczenie i wysyłać dane do sieci.
Siły Powietrzne USA zakazują inteligentnych okularów. Decyzja podyktowana względami bezpieczeństwa

Decyzja Sił Powietrznych Stanów Zjednoczonych, która wprowadziła całkowity zakaz noszenia inteligentnych okularów w mundurze, pokazuje, że problem jest poważny. Aktualizacja regulacji z 9 stycznia 2026 roku nie pozostawia złudzeń – okulary wyposażone w aparat, kamerę czy funkcje oparte na sztucznej inteligencji nie mają wstępu do służby. To pierwszy tak radykalny zakaz w amerykańskich siłach zbrojnych, wyraźnie kontrastujący z bardziej otwartym podejściem innych rodzajów wojsk.

Inteligentne okulary widzą za dużo. To serce problemu z bezpieczeństwem

Sedno sprawy tkwi w działaniu najnowszych modeli, takich jak okulary Ray-Ban Meta. Od połowy 2024 roku urządzenia te domyślnie wykorzystują sztuczną inteligencję do automatycznej analizy tego, co widzi i rejestruje użytkownik. System teoretycznie uruchamia się po usłyszeniu komendy głosowej, na przykład „Hey Meta”, ale – podobnie jak w przypadku asystentów Siri czy Alexy – trudno mieć pewność, kiedy dokładnie zaczyna nasłuchiwać. Dana Thayer, szef ochrony informacji 104. Skrzydła Myśliwskiego, zwraca uwagę, że zagrożenie nie dotyczy wyłącznie pomieszczeń o klauzuli tajności. Nawet rutynowe sytuacje, jak kontrola dokumentów przez wartowników, udzielanie pomocy medycznej czy serwisowanie sprzętu, mogą prowadzić do nieświadomego wycieku danych osobowych lub informacji niejawnych. Pytanie, co dzieje się z tymi danymi po przesłaniu na serwery producenta, wciąż pozostaje bez jasnej odpowiedzi. Baza w Barnes w Massachusetts, za którą odpowiada Thayer, pełni kluczową rolę w obronie powietrznej, więc każdy potencjalny wyciek jest tu traktowany niezwykle poważnie.

Armia USA eksperymentuje z technologią. Podczas gdy Siły Powietrzne stawiają na zakaz

Paradoksalnie, w tym samym czasie Armia USA aktywnie testuje podobne rozwiązania. W ośrodku szkoleniowym Fort Lee w Wirginii żołnierze używają okularów Meta do nagrywania prac konserwacyjnych przy pojazdach bojowych. Celem jest zgromadzenie tysięcy godzin materiału, który posłuży do wytrenowania systemu sztucznej inteligencji. Taki wirtualny ekspert miałby w przyszłości asystować każdemu żołnierzowi przy naprawach. Sekretarz Armii Dan Driscoll przyznaje, że choć pomysł jest ekscytujący, nie ma gwarancji, że zakończy się sukcesem. Zespoły Meta odwiedziły bazę w 2025 roku, dokumentując nie tylko same czynności serwisowe, ale też panujące warunki, jak oświetlenie czy poziom hałasu. To ambitne podejście, które może zrewolucjonizować szkolenie, choć na efekty przyjdzie pewnie poczekać.

Każdy rodzaj wojsk ma własne zasady. Brak jednolitej polityki w siłach zbrojnych

Różnice w podejściu poszczególnych rodzajów sił zbrojnych są wyraźne. Marynarka Wojenna oraz Korpus Piechoty Morskiej nie wprowadzają ogólnego zakazu, pozostawiając decyzje dowódcom lokalnych jednostek. Przepisy Marynarki zabraniają jednak korzystania z urządzeń Bluetooth i zestawów słuchawkowych w mundurze, chyba że są one autoryzowane do konkretnych zadań. Ten brak spójnej polityki odzwierciedla różne priorytety – Siły Powietrzne, operujące zaawansowanym i wrażliwym sprzętem, wolą dmuchać na zimne, podczas gdy Armia widzi w nowych technologiach szansę na usprawnienie logistyki. Poszczególne bazy, jak Anniston Army Depot w Alabamie, mogą wprowadzać własne, jeszcze surowsze restrykcje, na przykład całkowity zakaz rejestracji obrazu. Dla młodszych żołnierzy, przyzwyczajonych do życia w otoczeniu smartfonów i gadżetów, takie ograniczenia bywają frustrujące. Thayer przyznaje, że wyścig z technologią, która rozwija się szybciej niż procedury, to codzienność służb bezpieczeństwa.

Decyzja Sił Powietrznych może być zapowiedzią trendu, w którym wojsko zacznie bardziej restrykcyjnie podchodzić do technologii ubieralnych. Może też pozostać odosobnionym przypadkiem, ilustrującym wewnętrzne rozdźwięki w amerykańskiej armii. Bez wątpienia dyskusja o granicach między użytecznością a ryzykiem w erze powszechnej łączności dopiero się rozkręca. To zdrowy sceptycyzm, który nie przeszkadza w dostrzeganiu potencjału nowych rozwiązań, ale każe pamiętać, że bezpieczeństwo musi być zawsze na pierwszym miejscu.