Lepiej późno niż wcale. Zdjęcia Google w końcu z funkcją, o którą prosiliśmy od lat

Zdjęcia Google od lat zajmują zasłużone miejsce w czołówce aplikacji do zarządzania wspomnieniami, ale mimo ogromnej bazy użytkowników i wsparcia sztucznej inteligencji, program ten miewał irytujące braki w najbardziej podstawowych funkcjach. Jedna z nich właśnie została dodana.
Lepiej późno niż wcale. Zdjęcia Google w końcu z funkcją, o którą prosiliśmy od lat

Po miesiącach testów i analizowania kodu aplikacji, Google oficjalnie udostępnił funkcję, o którą społeczność dopominała się niemal od początku istnienia apki. Chodzi o możliwość kontroli prędkości odtwarzania wideo.

0.25x czy 2x? Ty decydujesz o rytmie swoich wspomnień

Nowa funkcja nie jest tylko drobnym dodatkiem ukrytym głęboko w ustawieniach – to narzędzie, które znacząco wpływa na komfort korzystania z biblioteki mediów. Do tej pory, jeśli chcieliśmy obejrzeć nagranie w zwolnionym tempie lub szybko przeskoczyć przez przydługi filmik, musieliśmy korzystać z zewnętrznych odtwarzaczy lub edytorów wideo. Teraz wszystko odbywa się bezpośrednio wewnątrz Zdjęć Google.

Jak to działa w praktyce? Mechanizm jest banalnie prosty. Podczas odtwarzania dowolnego wideo na smartfonie z Androidem, wystarczy dotknąć trzech pionowych kropek w prawym górnym rogu ekranu. W menu, które się pojawi, znajdziemy nową opcję: „Prędkość odtwarzania”. Po jej wybraniu system zaserwuje nam pięć predefiniowanych ustawień:

  • 0.25x oraz 0.5x – idealne do analizowania dynamicznych ujęć lub tworzenia efektu slow-motion “na żywo”.
  • 1x – oryginalne tempo nagrania.
  • 1.5x oraz 2x – zbawienie dla tych, którzy chcą szybko przejrzeć długie, statyczne ujęcia lub skrócić czas oglądania nagranych wykładów i prezentacji.
Źródło: Android Authority

Co ważne, Google zadbał o to, by wybrana prędkość została zapamiętana dla konkretnego pliku. Jeśli więc ustawisz przyspieszone tempo dla długiego nagrania z wideorejestratora, przy kolejnym uruchomieniu tego samego klipu aplikacja odtworzy go w ten sam sposób. To drobne usprawnienie, które oszczędza mnóstwo czasu przy częstym wracaniu do tych samych materiałów.

Czytaj też: Wear OS 6.1 w końcu uniezależnia się od telefonu. Podróżnicy będą zadowoleni

Dlaczego czekaliśmy tak długo? Firma sama przyznaje, że była to jedna z najczęściej zgłaszanych próśb ze strony społeczności. Opóźnienie mogło wynikać z faktu, że Google skupiał się w ostatnim czasie na bardziej spektakularnych rozwiązaniach, takich jak Magiczna Gumka czy zaawansowane wyszukiwanie oparte na AI. Czasem jednak to właśnie te najprostsze, użytkowe funkcje okazują się najważniejsze w codziennym życiu.

Czytaj też: AI Inbox wchodzi do Gmaila, ale ma swoją cenę

Obecnie nowość jest wdrażana wyłącznie dla użytkowników systemu Android. Użytkownicy iPhone’ów oraz osoby korzystające z wersji przeglądarkowej na komputerach muszą uzbroić się w cierpliwość. Google nie podało jeszcze konkretnych dat dla pozostałych platform, ale biorąc pod uwagę uniwersalny charakter usługi, udostępnienie tej funkcji na iOS i w przeglądarkach wydaje się być jedynie kwestią czasu.

Źródło: Google