Apple przed sądem. Gigant oskarżony o uczenie AI na filmach z YouTube’a

Wyścig zbrojeń w dziedzinie sztucznej inteligencji przypomina czasem gorączkę złota, w której prawo własności bywa traktowane dość swobodnie. Do tej pory jednak takie praktyki kojarzone były raczej z Metą lub innymi gigantami mocno inwestującymi w AI. Tymczasem tym razem na sądową salę został wezwany Apple.
Apple przed sądem. Gigant oskarżony o uczenie AI na filmach z YouTube’a

Gigant z Cupertino kojarzony jest z dbałością o prywatność i prawa autorskie, więc fakt, że został oskarżony o oskarżona o masowe i nieautoryzowane wykorzystanie treści od niezależnych twórców naprawdę szokuje.

Apple AI na celowniku

Pozew zbiorowy, złożony przez właścicieli popularnych kanałów takich jak h3h3Productions, MrShortGame Golf czy Golfholics, uderza prosto w fundamenty „Apple AI”. Twórcy twierdzą, że gigant z Cupertino potajemnie pobierał i analizował miliony ich filmów, aby wytrenować swoje modele generowania wideo, nie oferując w zamian ani grosza, ani nawet prostego podpisu pod wykorzystanym materiałem.

Głównym dowodem w nadchodzącym procesie jest zbiór danych o nazwie Panda-70M. Choć brzmi to jak urocza nazwa projektu badawczego, w rzeczywistości jest to gigantyczny indeks zawierający linki, identyfikatory i znaczniki czasowe do 70 milionów klipów z YouTube’a. Sprawa nabrała tempa po publikacji artykułu naukowego badaczy Apple’a w 2025 roku, w którym otwarcie przyznali oni, że Panda-70M posłużyła jako baza treningowa dla ich autorskich modeli wideo (STIV – Scalable Text and Image Conditioned Video Generation).

Dlaczego to tak oburzyło twórców?

  • Omijanie zabezpieczeń: Pozew sugeruje, że Apple nie tylko „znalazł” linki, ale aktywnie obchodziło systemy zabezpieczające YouTube’a przed masowym pobieraniem danych. Miało to obejmować używanie wirtualnych maszyn i rotacyjnych adresów IP, aby uniknąć wykrycia przez algorytmy Google.
  • Skala naruszeń: Powodowie wyliczyli, że ich własne nagrania pojawiają się w zbiorze Panda-70M setki razy. Każdy taki klip traktowany jest przez algorytm jako oddzielna lekcja, za którą twórca nie otrzymał żadnego wynagrodzenia.
  • Naruszenie DMCA: Prawnicy argumentują, że działania Apple’a to jawne złamanie ustawy Digital Millennium Copyright Act, która zabrania obchodzenia technologicznych barier chroniących treści objęte prawem autorskim.

Co ciekawe, Apple nie jest osamotniony w tej burzy. Podobne zarzuty usłyszały ostatnio Amazon (w kontekście systemu Nova Reel) oraz OpenAI. Wydaje się, że Panda-70M stała się wspólnym „zakazanym owocem”, po który sięgnęli najwięksi gracze na rynku, zakładając, że skoro dane są w sieci, to można je traktować jako darmowe paliwo dla algorytmów.

Czytaj też: WhatsApp na CarPlay w końcu z pełnoprawną aplikacją

Twórcy podkreślają w pozwie jeden kluczowy aspekt: ogromny sukces finansowy i giełdowy Apple oparty na nowościach AI nie byłby możliwy bez ich ciężkiej pracy. Filmy o golfie, podcasty i vlogi, które miały być darmową rozrywką na YouTubie (zarabiającą na reklamach), stały się darmową biblioteką szkoleniową dla korporacji wartej biliony dolarów.

Czytaj też: Lepiej późno niż wcale. Zdjęcia Google w końcu z funkcją, o którą prosiliśmy od lat

Pozew żąda nie tylko odszkodowań finansowych, ale także wydania nakazu sądowego, który mógłby zmusić Apple’a do zaprzestania korzystania z wypracowanych w ten sposób modeli lub całkowitego ich usunięcia. Dla giganta z Cupertino to sytuacja typu „podwójny kłopot” – z jednej strony klienci narzekają na zbyt wolne wdrażanie obiecywanych funkcji AI, a z drugiej twórcy domagają się zablokowania tego, co już udało się stworzyć. Jednak taki pozew jest potrzebny i miejmy nadzieję, że firma zostanie pociągnięta do odpowiedzialności za swoje działania.

Źródło: Pozew sądowy przeciwko Apple, Android Authority