Recenzja komiksu Mroczni Rycerze ze Stali. Wszechzima, czyli jedno wielkie pół na pół

Okazjonalnie lubię sięgać po komiksy “w ciemno”. Bez żadnego wprowadzenia, zapoznawania się z kilkoma wcześniejszymi publikacjami, a przede wszystkim bez żadnych oczekiwań. Mroczni Rycerze ze Stali. Wszechzima okazali się strzałem w dziesiątkę… o ile biorę pod uwagę tylko pierwszą połowę publikacji.
Recenzja komiksu Mroczni Rycerze ze Stali. Wszechzima, czyli jedno wielkie pół na pół

Komiks Mroczni Rycerze ze Stali. Wszechzima przedstawia dwie różne historie

Lubię komiksy, które pozwalają zanurzyć się w jednej konkretnej opowieści, a po przewróceniu ostatniej kartki, raz na zawsze ją domykają. Mroczni Rycerze ze Stali. Wszechzima takim właśnie komiksem się wydawał, ale kiedy okazało się, że zgromadzone w jego ramach sześć zeszytów Dark Knights of Steel: Allwinter to po prostu dwie odrębne historie w tym samym uniwersum, nieco mnie to rozczarowało. Zwłaszcza że pierwsze trzy zeszyty (mniej więcej połowa komiksu) przedstawiają ot ciekawe spojrzenie na to, jak ewidentnie “ciekawy” bohater DC odnalazłby się w świecie wikingów.

Czytaj też: Recenzja komiksu Lady Baltimore. Królowe Czarownic. Tom 1

Pierwsza połowa Mroczni Rycerze ze Stali. Wszechzima jest idealna. Autorzy nie próbują przekonać nas, że ta historia jest jakimś arcydziełem i nie przedstawiają jej tak, jakby była wstępem do czegoś wielkiego. Ot jedna wielka rąbanina, ale z jasnym wrogiem, konkretnym celem i doskonale znanymi nam rozterkami z opowieści o bohaterach mających swoje mroczne strony. Fenomenalnie sprawdza się też zabieg z kolorami, a jedna scena jest wręcz ucztą dla oczu. Historia ma fajne domknięcie, można się wzruszyć i… niestety po przewróceniu kartki, trafiamy nie na galerię alternatywnych grafik, a kolejną, odrębną opowieść w zupełnie innej szacie graficznej, która osobiście kompletnie mnie nie kupuje.

Czytaj też: Recenzja komiksów z serii Batman Detective Comics. Gothamski Nokturn

Szczerze? Próbowałem, ale nie mogłem się przemóc, żeby dokończyć lekturę trzech kolejnych zeszytów (Dark Knights of Steel: Allwinter #4-#6). Dla mnie historia tego komiksu została zakończona w konkretny sposób i tyle. Dlatego wolałbym, gdyby ten komiks zamykał się na pierwszych trzech zeszytach, jako spójna i ciekawa historia. Taka, której po prostu nie da się nie polecić.