Seria Pixel 10 ledwie zadebiutowała, a już mierzy się z problemami. Na szczęście Google zareagował szybko
Problem, który użytkownicy zgłaszali na forach internetowych i na Reddicie, objawiał się spontanicznym pojawianiem się “śniegu” na ekranie, który potrafił utrzymywać się nawet przez kilkanaście minut. Użytkownicy opisywali zjawisko jako chaos białych i czarnych pikseli, przypominający zakłócony obraz analogowej telewizji. Co ciekawe, usterka nie występowała od razu – pojawiała się nagle podczas codziennego użytkowania. Najdłuższe epizody trwały ponad 10 minut, co w praktyce czyniło urządzenie bezużytecznym.
Czytaj też: Google zaostrza zasady sideloadingu na Androidzie. Nowe zasady nie wyeliminowały jednak starych luk

Oczywiście dość szybko zaczęły też pojawiać się teorie dotyczące źródła usterki. Większość wskazywała na potencjalne problemy z procesorem graficznym lub sterownikami wyświetlacza. Pojawiały się też głosy o możliwych konfliktach między nowym chipem a systemem zarządzania ekranem. Na szczęście, wygląda na to, że nie był to problem sprzętowy, ale błąd w oprogramowaniu sterowników wyświetlacza lub procesora graficznego.
Czytaj też: Microsoft ubija kolejną usługę. Na jej miejsce wejdzie coś zupełnie nowego
Firma potwierdziła istnienie problemu 3 września 2025 roku, ale w typowy dla siebie, dość enigmatyczny sposób. W oficjalnych zapowiedziach wrześniowej aktualizacji bezpieczeństwa nie znajdziemy bezpośredniej wzmianki o „zaśnieżonym ekranie”. Zamiast tego Google opisało poprawkę jako rozwiązanie kwestii „czernienia ekranu podczas przechodzenia ze strony internetowej w przeglądarce wbudowanej w aplikację”. Aktualizacja jest wdrażana etapami i w nadchodzących tygodniach powinna dotrzeć do wszystkich posiadaczy nowych smartfonów Google.
Czytaj też: Google w końcu gra w otwarte karty. Oto wszystkie limity dla Gemini
To ciekawa strategia komunikacyjna, bo zamiast nagłaśniać problem, wolą go dyskretnie naprawić pod neutralną etykietą. Być może chodzi o uniknięcie niepotrzebnego rozgłosu, co z punktu widzenia PR-u jest zrozumiałe – seria Pixel 10 zadebiutowała mniej niż miesiąc temu, więc nic dziwnego, że Google nie chce, by kojarzyła się z usterkami, by nie tracić zaufania klientów.
Czytaj też: JUPITER uruchomiony. Pierwszy europejski superkomputer rozpoczął pracę
Tak czy inaczej, szybka reakcja Google’a na usterkę w najnowszym flagowcu to dobra wiadomość dla wszystkich, którzy obawiali się, że ich drogie urządzenia są wadliwe. Fakt, że problem został zdiagnozowany jako błąd oprogramowania, a nie usterka sprzętowa, sprawia, że wystarczy poczekać na aktualizację, aby móc w pełni cieszyć się nowym telefonem. Choć błędy w premierowych urządzeniach zawsze irytują, szybkie działanie giganta z Mountain View pokazuje, że firma dba o swoich użytkowników i nie ignoruje zgłaszanych problemów.
